czwartek, 25 marca 2021

Autor nazywa Michnika "małym jąkałą". Chyba go pogięło

 

Ta książka nie jest obiektywna. Autor pracował w GW przez lata i ma do Michnika zadrę w sercu. To przekrzywia wnioski. To widać, słychać i czuć. Nie czyta się tego jak Daviesa o Powstaniu Warszawskim czy Vettera o Wałęsie. Przejrzałem spore fragmenty. W pewnym momencie spojrzałem czy książka ma redaktora. Ma. Niestety bezobjawowego. Okropny język, rozwlekłe zdania. Trudno uwierzyć, że autor był kiedyś jednym z najbardziej atrakcyjnych publicystów. No ale kilka lat temu niestety miałem okazję przeczytać jego kuriozalny i obrzydliwy felieton na Interii o Romach, interwencji ZSSR w CSRS i imigrantach. Zero zdjęć, dokumentów, jedyny aneks to indeks nazwisk. Pierwsze koty za płoty. Mam nadzieję, że następna biografia Michnika - jednego z trzech obok Wałęsy i Tuska najwybitniejszych żyjących Polaków będzie lepsza. O reszcie wrażeń nie chce mi się pisać by nie wchodzić w zbędne polemiki. Nie warto. 3/10



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza