czwartek, 30 listopada 2023

 Tusk blisko premiera i wtedy odzywa się Cenckiewicz, że NIe bo ruski agent.


Polska rozważa €uro i wtedy odzywa się Marek Jurek z Kukizem, że wolą Złotego bo suwerenność


Jak na rozkaz z Kremla bo z nikim w PL o tym na argumenty nie dyskutują

Coraz bardziej widać że ostatnie 8 lat w polityce to scenariusz napisany na kremlu, bo nie konsultowany z nikim tu. Atmosfera przemocy i wymuszenia + przekupstwo.

 Szymon Hołownia ma szansę wyjść z półapki trzeciego lidera, na którego nie ma miejsca na scenie politycznej. Nie udało się Lepperowi, Biedroniowi, Palikotowi, Petru. A jego polaryzacja może nie zmiażdżyć.

Szymon

 

Tego ranka marszałek Szymon spędził w wannie około godziny. Od kiedy ma nową łazienkę trudno mu z niej wyjść. To prezent od żony. Gdy po raz pierwszy prowadził obrady Sejmu, do łazienki wkroczyła ekipa remontowa i urządziła łazienkę marszałkowską. Na ścianach umieszczono wtedy szklane mozaiki z portretami słynnych marszałków: Piłsudskiego, Paulusa, Focha.  Kurki od ciepłej wody oznaczyły białe orły na czerwonym tle a do zimnej symbole UE lub miniatury orderu Orła Białego. Przycisk dozownika mydła przybrał kształt laski marszałkowskiej a umywalka kształt Sali plenarnej Sejmu. – Kochanie, w naszym nowym domu będą dwie łazienki. Królewskie – powiedziała do Szymona Ula całując go w policzek gdy wychodził w szlafroku z godłem Polski z łazienki. Szymon ledwo ukrył konsternację ale nic nie powiedział. Chciał uniknąć awantury lecz napięcie w nim narastało. Od kiedy w domu jest kapitan i marszałek spór kompetencyjny narasta.

Słońce rozświetlało powłokę śniegu, który spadł w nocy. Bezchmurne niebo przecinały smugi spalin Migów 29 startujących z Mińska Mazowieckiego. Ula uroniła łzę zasłaniając firankę. Dziś nie leci.

- Kochanie! – usłyszała głos Szymona za plecami. –Pan z wnioskiem formalnym? – odpowiedziała. – Czy skończyła się moja ulubiona herbatka? Szymon pokazywał puste pudełko na którym widniał wagonik londyńskiego metra i napis OnlyLondon. Tę herbatę można kupić tylko w centrum handlowym na Tottenham. – No nic. Wypiję liptonka – rzekły smutnym głosem Szymon. To śniadanie przebiegało w milczeniu, przerywanym raz po raz zdawkowymi wymianami grzecznościowych zdań. – Gdzie się podział nasz ogień, uczucie, namiętność? – myślała UIa. – Lecę do robo – rzekł Szymon. Czarny mercedes z kierowcą już czekał przed domem. Pocałował Ulę w usta i wtedy poczuła, że to uczucie dalej płonie. Że on nie ma kochanki o którą musi być zazdrosna, której na imię polityka.

W gabinecie marszałka trwało posiedzenie prezydium sejmu. – Przepraszam za spóźnienie – w drzwiach pojawiła się wicemarszałek Dorota Niedziela, otrzepująca śnieg z zielonego, modnego płaszcza. – Za karę zgłaszam się na ochotnika do prowadzenia porannej sesji – zażartowała. Wszyscy się roześmiali. – Niestety, nie może Pani Marszałek. Będzie debata o niedzieli. Handlowej. Ma Pani konflikt interesów – puścił oko lekko uchylając okulary lecz kwestię wygłosił poważnym zimnym głosem. Wszyscy się roześmiali a najgłośniej wicemarszałek Zgorzelski. – Piotrek ustąpi Ci miejsca po południu, bo jedzie na delegację do Zgorzelca – i znów wszyscy wybuchnęli śmiechem.

Szymon tym razem postanowił na salę plenarną przejść przez korytarz. Lekko podskakiwał, tańczył, wszystko w życiu mu się układało i szło świetnie.  – Witam mistrza – usłyszał za plecami głos Donalda Tuska. – Witam wicemistrza – odpowiedział i Panowie roześmiali się. Krótka rozmowa o kalendarzu, datach, planach jak technicznie rozegrać parę spraw. Na schodach pojawił się Borys Budka. Wyraźnie zasmucony. – Co się stało Borys? – zapytał Donald. – Wiecie, nie wiem co o tym myśleć. Spotkałem obok szatni posłankę Muchę i powiedziała do mnie:  ach ty miśku, ty złośniku, ty mała świnko. Lecę zadzierając kiecę! – i pobiegła śmiejąc się na posiedzenie komisji. – Co chciała w ten sposób wyrazić? – zamyślił się Borys. – Nie przejmuj się, znam Aśkę dobrze, pogadam z nią na posiedzeniu klubu – rzekł Szymon. Donald stał tylko i trzymał palec na ustach zamyślony. – No nic chłopaki , lecę mam mnóstwo papierologii – Borys odszedł dostojnym krokiem. – Chyba mamy kandydata na szefa zespołu parlamentarnego ds. sztucznej inteligencji – rzekł poważny Donald. Szymon spojrzał wielkimi oczami. Panowie wybuchli śmiechem. – Borys nie tylko nie rozumie polityki, kobiet też – podsumował Szymon.

- No wiesz, to wszystko przemija, carpe diem, jak mawiają starożytni, co będziesz robił jak Mateusz przestanie już na dobre być premierem? – mówił Marek Suski do wicemarszałka poprzedniej kadencji Terleckiego. – Nie wiem stary, dostałem propozycję od producentów robiących serial dla Netflixa by zagrać epizod w serialu Pies Baskerwillów – reaktywacja. Szukam nowych dróg by nie zabiła mnie apatia i nuda – odpowiadał marszałek Terlecki.

W tym czasie Ula włożyła jasnoniebieskie jeansy, wełniany sweter z dużym kołnierzem z wielbłądziej wełny, przypinając do niego srebrną broszkę w kształcie Miga21 i niebieskie buty New Balance. Chwyciła telefon. Po kilku sygnałach męski, niski głos odpowiedział : - Cześć Ula - . – Półkowniku, mogę na popołudnie zabrać maszynę? – Dokąd lecisz? – odpowiedział zdziwiony głos w telefonie. – Londyn, sprawa prywatna, może potem jeszcze Paryż. Przed 18 będę. . – No dobra, ale powiesz mi co? No i jak to rozpiszemy? – Zakupy, fryzjer, chcę coś zrobić dla marszałka - . – Rozumiem. Lot treningowy, proszę tylko wypełnij starannie dokumenty -. – Dzięki – Ula odetchnęła.

Na Heathrow lądowała w lekkiej mgle. Ale widoczność była dopuszczalna. Podstawa chmur 800m, widoczność 1300. Lekko tylko pod ścieżką lądowania. Nie mogła wyczuć maszyny po remoncie. W warsztacie zamontowali nowe komputerowe sterowanie lotkami. Działało znacznie szybciej niż stare na linki. Maszyna była bardziej wrażliwa, jak sportowy bolid Formuły 1. – Wrażliwy jak my, kobiety – pomyślała. Postawiła maszynę obok boeinga Richiego Sunaka. Pozdrowiła machaniem ręki Jima – pilota maszyny premiera. Znali się ze szkolenia pilotów na Florydzie. Szybko popędziła przez korytarze lotniska omijając kontrole wprost na stację metra pod terminalem. Pół godziny jazdy kolejką drzemała. Raz po raz otwierała oczy widząc wsiadających i wysiadających pasażerów. Zadowoleni z życia londyńczycy. Robotnicy, studenci, maklerzy i kilku vipów anonimowo ukrywających się za czarnymi okularami lub kołnierzami płaszczy. Rozpoznała piosenkarza Eda Scheerana i aktorkę Annę Friel. Najbardziej ją zdziwiło, że ktoś ją rozpoznał. O autograf poprosiły ją uczennice z prywatnej szkoły w dzielnicy Ealing.

Szymon wracał do domu limuzyną. Poprosił kierowcę by dał głośno radio. RMF MAXXX nadawało utwory Jaya-Z. Śmiał się pod  nosem wspominając wystąpienie posła Brauna a raczej to, że schodząc z mównicy nucił pod nosem piosenkę Myslovitz: - O Peggy Brown, o Peggy Brown, kto ciebie ukochać będzie umiał - . Dostrzegł, że Ci politycy przybierający różne pozy to zwykli ludzie, gdyby nie polityka – żmija, relacje z nimi byłyby zupełnie inne. – O! moja ulica – pomyślał jadąc Marszałkowską.

Szymon wszedł do pustego domu. – Ula! – zawołał. Zdziwiony rozglądał się po zimnym nie  nagrzanym pomieszczeniu. Niepokoił się. Na szczęscie trwało to tylko chwilę. Pod dom podjechał ciemnoróżowy Jeep jego małżonki. – No jesteś! - . – Proszę! – rzekła Ula mrugając okiem i rzucając w stronę Szymona tekturowe pudełko. Szymon trzymał w ręce jeszcze nie odpakowane z folii nowe pudełko ulubionej herbaty.  – Dla Ciebie to robię złośniku! – powiedziała pieszczotliwym głosem lecz nie umiejąc ukryć pretensji do kapryśnego męża podniosła lekko głos. Szymon roześmiał się przypominając sobie wymianę słów z Borysem Budką. – Nowa fryzura! – zauważył. W tym momencie wygrał, jak ważne głosowanie. Zauważył a to znaczyło że awantury dziś nie będzie. – Prosto z Paryża! - . Szymona zatkało. – Byłaś w Paryżu? … W Lo…ndynie też? – cedził słowa. – Ale jak? Jak zdążyłaś - . Szymon napalił w kominku. Tej nocy ogień nie tylko w nim będzie płonął.

piątek, 17 listopada 2023

Narodziny polityka i upadek nadziei

Szymon Hołownia mocno wszedł w rolę. Pokazuje, że jako Marszałek Sejmu będzie osobnym bytem politycznym z osobnym ośrodkiem wokół niego. Nie musi konsultować wizyty u Prezydenta czy orędzia z koalicjantami. Profesjonalnie i pewnie prowadzi obrady, nie wchodzi w dyskusje z Kaczyńskim a jak komuś docina jest to rzadkie i delikatne. Nie daje się prowokować i obrażać. Dba o majestat Sejmu.

Wkrótce pokaże, że także samodzielnie prowadzi kalendarz obrad. Nie będzie przybudówką Rządu jak Sejm Kopacz czy Witek. 

Na drugim biegunie jest Rafał Trzaskowski. Wiecznie młody i wiecznie zdolny ma trupa w szafie. Nazywa się Włodzimierz Karpiński. Jako kapitan statku o nazwie Warszawa ponosi za zatrudnienie go polityczną odpowiedzialność. A za to, że ktoś taki kandydował w wyborach do PE odpowiada Donald Tusk. Platfofmerskie partyjniactwo stało się skórką od banana na której PO się potknęła. To mógł być drugi z powodów schowania Trzaskowskiego w czasie wyborów. By go nie atakowano. Pierwszy to Trzaskowski jako obejmujący mandat posła  naraziłby Warszawę na pisowskiego komisarza. 


wtorek, 14 listopada 2023

Po wyborach

 1. Donald Tusk dojrzał w Europie. Złapał kontakt z polityczną Ligą Mistrzów. Gdy Duda prowokuje z mównicy, Budka i Kierwinski reagują, chcą zabłysnąć w efektownym odpyskowaniu. Donald Tusk nawet nie robi min. Na chłodno analizuje co to znaczy. Wie, że z Prezydentem będzie współpracować. Że zrewanżuje się kiedy będzie mógł i realnie a nie zachowaniem pod publiczkę, kamery i elektorat. Bo Donald Tusk nie walczy o elektorat ani o poparcie dołów partyjnych. Donald Tusk gra o zrealizowanie politycznej wizji. Nie ważne czy poprze go PO czy PL2050. Jest politycznym szachistą nie graczem w kapsle jak jego mniej zdolni koledzy. 

2. Konfederacja siedzi w Sejmie przy koalicji, nie przy prawej krawędzi. Tam siedzi PiS. Tusk będzie patrzył na nich z góry. Konfedederacja bliżej koalicji przynajmniej częściowo może do niej przejść z opozycji. 

3. Głosowanie nad Witek jako wicemarszałkinią Sejmu to był ten moment, w którym Kaczyński poczuł że stracił władzę. Tu już zaklęcia nie wystarczą. Koniec złudzeń. Urojeń. Lizusy i klakierzy stracili swą moc. Wkrótce odmaszerują. 

4. Klęska boli PiS, co widać po minach Morawieckiego, Dudy, Ziobry, Witek i Kaczyńskiego. Wypierają ją.

W tym samym stopniu boli dobry wynik Trzeciej drogi doły PO. Bo partia nie jest hegemonem i nie rozdaje samodzielnie kart. I mniej jest łupów do podziału dla proletariatu PO. I pojawiają się bajki o Hołowni, że jego rola jako marszałka powstała w PO i to dawno bo nie udźwignie pracy w rządzie. Że to nie efekt dobrego wyniku Trzeciej Drogi, że nie umie pracować zespołowo. Hołownia i trzecia droga są groźni dla zdegenerowanych struktur PO. I dobrze, że teraz Trzecia Droga dostanie budżetowe pieniądze. To podniesie tą partię. A PO zmusi do pracy. Hołownia wyrósł ponad przeciętność. Jest w elicie polskiej polityki.

A jeśli PiS z Solidarną Polską i Prezydent będą zwlekać i utrudniać oddanie władzy to przyjdziemy po nich my. My naród. Wyjdziemy na ulice. Pod Sejm, Pałac Prezydencki na Nowogrodzką i pod urzędy wojewódzkie. A frekwencja będzie 74%

Inauguracja

 Tego ranka Krzysztof Gawkowski – poseł elekt, przymierzany na Ministra Cyfryzacji obudził się już o świcie. Wyszedł na balkon, czekał na wschód słońca. – Tam gdzieś daleko są Chiny, Rosja. Na wschodzie rozegra się przyszłość świata – pomyślał popijając kawę z szarej filiżanki z Ikei. – Wyzwania cyfrowe też przyjdą stamtąd – układał sobie w głowie expose. Słońce wzeszło. Zaczęło razić jego oczy. Krzysztof zmarzł. Wszedł do środka. Przy okazji jak zwykle przytrzasnął sobie drzwiami od balkonu duży palec u nogi. – Na haluksy Daszyńskiego i hemoroidy Engelsa! – przeklął. Nie używał mocniejszych słów. To efekt prośby jego partnerki, wrażliwej na piękno mowy polskiej, którą szorstki język raził. Krzysztof kocha i jako mężczyzna honoru dotrzymuje danego słowa.

Krzysztof otworzył laptopa. Przejrzał pocztę.  Odpowiedział na kilka maili ale tego, na którego czekał wciąż nie było. Napisał wczoraj do Marka Zuckerberga, że nie zgadza się na nową politykę Facebooka wykorzystywania prywatnych materiałów przez portal. Chciał o tym jako przyszły minister cyfryzacji z nim porozmawiać. Czy poczuł się zlekceważony?

Krzysztof postanowił pójść do Sejmu na piechotę. Nie miał blisko ale grały w nim emocje. Inauguracja sejmu nie zdarza się często. Nowa większość. Nowa Polska. Nowe wyzwania.

Wszedł do budynku bocznym wejściem. Z zamyślenia wyrwał go kobiecy głos. – Cześć Krzyś - wołała dobiegając do niego posłanka Dziemianowicz-Bąk. Ubrana w czerwony kostim i lycrowe szare, gęste rajstopy. Dość koślawo poruszała się w czerwonych szpilkach, na co dzień wolała buty New Balance, identyfikator niedbale zwisał na smyczy na jej szyi i ciągle wkładała go pod żakiet. Wiatr zburzył jej fryzurę. Wyglądała jak Venus. – Cześć – rzekł oficjalnie Krzyszstof. – Nie widziałaś Adriana? -. – Ale którego? – No naszego Zandberga! - . Roześmiali się oboje i pomyśleli jednocześnie o prezydencie.

Przy schodach marszałek senior Marek Sawicki rozmawiał z posłem Paszykiem. – Wiesz, że Donald Tusk uczy się gry na pianinie? – zapytał marszałek senior. Poseł Paszyk tylko zmrużył oczy dając do zrozumienia, że nie rozumie i czeka na wyjaśnienie. – Chce mieć wejście jak Paderewski - . Minęły 3 sekundy i obaj ryknęli śmiechem.

Donald Tusk miał posępną minę. Drapał się w brodę. Opierał o kolumnę. Poseł Kierwiński tłumaczył mu coś i też wyglądał na zmartwionego. Panowie widać coś omawiali co było niełatwe. Stanęli chwilę w zamyśleniu. – Cześć! – powiedział do nich cicho poseł Krzysztof Śmiszek, pomachał ręką i poszedł dalej. – Cześć, hej! – odpowiedzieli. – A wiesz, co będzie robił w Sejmie Śmiszek? – zaczął Donald Tusk? – Nie… - odpowiedział kier wiński uśmiechnął się czując żart. – Będzie chodził na bosaka -. Panowie popatrzyli na siebie znacząco. – Ale na bosaka czy na Bosaka – pokazał kciukiem za siebie Kierwiński na przechodzącego z poważną miną posła Krzysztofa Bosaka. Śmiali się cicho pod nosem, ukrywając to za dłońmi, nie chcąc zburzyć uroczystego nastroju chwili. – No hej chłopaki! - . Zza kolumny pojawił się uśmiechnięty i wyluzowany Borys Budka. – Cześć! – odpowiedzieli a emocje zarówno negatywne i pozytywne z nich zeszły. – Nie rozumiem – kontynuował Borys. – Krzysiek, nie chodzi na bosaka - mówił o pośle Śmiszku. – Widziałem, miał dziś bardzo eleganckie mokasyny od Deichmanna, z bordowej skóry – tłumaczył Borys Budka. – Rzeczywiście Borys, coś nam musiało umknąć – rzekł po krótkiej lecz znaczącej chwili ciszy poseł Kierwiński. – Racja Borys, to jakieś nieporozumienie – kontynuował Donald Tusk. Panowie popatrzyli na siebie. Zabrzmiał dzwonek. Czas na salę plenarną. Panowie weszli zachowując powagę, nic nie mówili, to co mówił Borys Budka sparaliżowało ich. Odebrało mowę i zniechęciło do myślenia.

Po kilku godzinach Borys Budka wychodził wraz Donaldem Tuskiem w sejmowe kuluary. Marszałkiem został Szymon Hołownia. Panowie byli wyluzowani i uśmiechnięci. Planowali przyszłość koalicji. W tym samym czasie Szymon Hołownia czekał w swoim gabinecie marszałka Sejmu na posłów z kandydaturami na wicemarszałków. – Mam chwilę – pomyślał i sięgnął po telefon.  Trzymając nogi na biurku i kręcąc się na obrotowym fotelu wybrał numer do żony. Po kilku sygnałach usłyszał. – Noo gratuluję! – powiedziała Urszula. – No i kto jest teraz wyższy stopniem? – odpowiedział Szymon. – Wygrałeś! Pozamiatałeś. Rozwaliłeś system! To już nie mówisz: wylatuj mi z chałupy migiem? – powiedziała wyraźnie zadowolona Ula. – Zawsze wiedziałam, że nosisz buławę marszałka w plecaku -. – Tylko w plecaku – szeptał Szymon? . – Wiesz, że nie tylko kocie – rzekła namiętnym głosem Ula. – Nie wiem o której wrócę, dużo papierków i roboty – kontynuował Szymon. – Mam nadzieję, że nie zdradzasz nas z Elą? – Elą? - . Wii… -. – Witek?! Daj spokój! Musze kończyć. – rzekł Szymon. – No dobra ja też lecę, pa – odpowiedziała Urszula. – Nie wątpię, że lecisz powiedział do siebie Szymon odkładając do kieszeni telefon. Ktoś zapukał do drzwi. – Proszę – powiedział podwyższonym głosem Szymon. W drzwiach stał jego przyjaciel. Władek. Władysław Kosiniak- Kamysz. 

Anihilacja Polski?

 Tego poranka Marion wstała wcześniej. Musiała skończyć zlecenie, którego nie zdążyła oddać wczoraj. Była poirytowana. Zgodziła się na szybki termin, myśląc, że trzy strony druku zajmą najwyżej godzinę. Utknęła w mieliźnie specjalistycznych terminów i użytych nie fachowo sformułowań z żargonu biurokratów. Nie było ich w żadnym słowniku. Przekopała fora w Internecie i zadzwoniła do paru osób. Dziś kawa nie smakowała tak jak zwykle. Ekspres wymagał wyczyszczenia, pośpiech spowodował, że nie spieniła pianki a tylko wlała mleczko. Wreszcie ruszyła do przodu. Już kończyła. Druk z logo Komisji Europejskiej pochlapany był kawą i łzami. – To many tears falling.. – śpiewał w radiu David Coverdale. To Marion wkurzyło i załamało. Zadzwonił Jakub.  –Potrzebuję pomocy -usłyszała w w smarfonie jego zrezygnowany  głos. – Te cholerne biurokraty, są jak te pokurcze ze Straconki. Tłumaczę teraz dokument z Bundestagu. Ilość zdań wielokrotnie złożonych i zbitek słów jak z instrukcji Panzerfausta mnie dobija, a na dodatek dokument jest o nas. O Polsce! - . – Znam ten bul Kubuś, dostałam gniota z Brukseli utknęłam na rozdziale o przekazaniu kompetencji krajowych do organów UE – westchnęła Marion. – Tłumaczę coś podobnego. W analizie na końcu piszą, że nowe  rozwiązania systemowe spowodują wzrost znaczenia Niemiec. Wiem co tłumaczysz, bo teraz co drugie biuro w Unii tłumaczy twój dokument z Brukseli. To druk 69/23/2023BX? - . – Tak słodziaku! Może masz gotowe tłumaczenie, to odejmiesz mi roboty? – powiedziała kokieteryjnie Marion licząc, że pozbędzie się niechcianej roboty. – Jasne, potrzebowałbym od Ciebie tylko byś sprawdziła efekt mojej pracy. Jestem roztrzęsiony. Wiesz co znaczy ten dokument? - . – Nie - powiedziała spokojnie Marion. –Oznacza anihilację Polski jako Państwa, będziemy tylko miejscem zamieszkiwania Polaków jak mówił prezes, nasze dzieci będą mówić po niemiecku - . – Jakub, nie będzie naszych dzieci. Czy już sobie tego nie wyjaśnialiśmy? – Marion znów skoczyło ciśnienie. – Żartowałem, musze kończyć – rzekł Jakub.

Marion zamyśliła się nad słowami Jakuba. Myślała także, jaką role mają tłumacze w dzisiejszym świecie. Mogą zapobiec wojnom i niecnym spiskom Niemców przeciw Polsce. – A nam wmawiają, że Ruskie rakiety są groźniejsze  -pomyślała. Zrzuciła z nóg różowe bambosze. Poszła pod prysznic. Miętowy płyn adidasa z granulkami, którym się myła ukoił jej nerwy. Włożyła różowy szlafrok. I znów usłyszała dzwonek telefonu. Tym razem dzwoniła Jeanette. Z Jeanette lubiły się, ale w ich znajomości był nieraz cień zawiści i babskiej złośliwości – Cześć, wiem od Jakuba, nad czym pracujesz więc krótko. Mam propozycję od niemieckiej fundacji by prowadzić w Polsce projekt pilotażowy wdrażania tych dyrektyw, są niezłe pieniądze. Potrzebuje tłumacza, wchodzisz?  -. – Ale czy to nie doprowadzi do anihilacji Polski? – powiedziała zmartwiona Marion. – Daj spokój z tą propagandą. Tylko Europa federalna da odpór zagrożeniom ze Wschodu. A Jakub jak tego nie czuje niech się położy Rejtanem, przed drzwiami do kibla - . To przekonało Marion. Jakub ulegał politycznej iluzji. A Jeanette jak zwykle rzeczowo i krótko oceniła sytuację.

sobota, 11 listopada 2023

Glapiński : €uro wtedy jak dojdziemy do poziomu gosp. Niemiec. Ja: przyjęcie €uro pomoże osiągnąć ten cel?

niedziela, 5 listopada 2023

środa, 1 listopada 2023

Lis kibic

Tomasz Lis dziwi się, że ludzie po wyborach nie świętowali na ulicach. Nie okazywali entuzjazmu. Nie szaleli. 

Nie widziałem w sieci ani TV filmiku na którym red. Lis skacze, śpiewa, wiwatuje i płacze ze szczęścia. Tomasz Lis woli pouczać innych.

Panie Tomku! Jeśli ma Pan naturę kibica i radość, dlaczego jej Pan nie wyraża? My naród wybraliśmy nowych polityków i zatrudniliśmy jako pracowników by nas reprezentowali i pracowali dla nas. Będziemy rozliczać ich ze stawianych zadań. Pan jest na pozycji kibica a my na trenera lub prezesa klubu. 

Panie Tomku, niech Pan rusza z notesem po autografy i niech Pan skacze jak 13 latka po spotkaniu z Katty Perry, my na naszych pracowników czekamy w naszym gabinecie prezesa. Będziemy z nimi prowadzić rozmowy i komunikować co zrobili dobrze a co spieprzyli. Albo na ławce trenerskiej by w odpowiedniej chwili zdjąć słabego grajka. Zamiast świetlnej tablicy z numerem użyjemy wolnych mediów i mediów społecznościowych albo ruszymy na ulicę. W tym czasie Pan będzie wklejał zdjęcia idoli do zeszytu lub na wewnętrznej stronie drzwi szafy. 

Panie Tomku! Coś Pan?