poniedziałek, 28 września 2026

Tunel

 

Detektyw Marcel Matysik stał na otwartej rampie samolotu CASA, jako kapitan 16 Batalionu Powietrznodesantowego cieszył się ogromnym szacunkiem. To miał być skok nr 112. Stanął na krawędzi, poleciał. Leciał jak kamień, pociągnął za linkę, pofrunął jak orzeł. Podziwiał Pustynię Błędowską, bezmiar tej przestrzeni.


– Niebo błękitne nade mną, prawo moralne we mnie – krzyknął w ekstazie. Odpowiedziało mu echo. W tym momencie zobaczył, że w garści ściska tylko linkę a na plecach zamiast spadochronu ma tylko plecak z napisem Adidas. – AAAA!!! - krzyknął - Otworzył oczy.


Marcel był w swojej sypialni, pod swoją kołderką. – Piękny sen, choć straszny – zamyślł się. Wziął do ręki telefon. 8 nieodebranych połączeń od Anette. Oddzwonił. – Anette Mepke, słucham! – odebrał znajomy głos, tym razem z lekką chrypą. – Nie poznajesz mnie? To ja! Marcel! - . – Poznaję, nie wkurwiaj mnie, czemu nie odbierasz młocie?!?? - . –Spałem – odpowiedział tonem składającym się w 102% z poczucia winy. – Nie czas na sen, mam pilne zlecenie, na teraz. Możesz? – No mogę – odparł Marcel. Czerwony wyświetlacz zegara wyświetlał 9.12.


- Pojedź dyskretnie na przystanek Rondo Polsad, podobno wydobywają się tam dziwne zapachy, sprawdź o co cho i zadzwoń, stawka jak zwykle - . – Dobrze, na ra. - . Anette gwałtownie zakończyła połączenie.


Marcel wsiadł do Lajkonika linii 12, wysiadł na przystanku Rondo Polsad. Rozglądał się. Dostrzegł kilka osób z kawą w tekturowych kubkach. Poczuł jej zapach. Wyjechał schodami ruchomymi na górę. Obok wejścia stał rower z przyczepą na której stało stoisko z kawą. - No to mamy jasność. - Zadzwonił do Anette, zdał sprawę, za chwilę dostał Blikeim na telefon 400 zł.


- Dziś znów jak 15 lat temu jestem mądrym, dobrym i wielkodusznym człowiekiem , lecz dawniej narobiłem w życiu wiele zła. Skamieniałe serce, niskie poczucie wartości i pewności siebie sparwiły, że przybrałem maskę. Nie byłem sobą – płakał jadąc schodami ruchomymi Marcel. – Tylko miłosierdzie może mi pomóc, czas się pomodlić – wsiadł do tramwaju w stronę Łagiewnik. Marcel siedział na pojedynczym krzesełku z lewej strony tramwaju. Zmrużył o czy.


Z letargu wyrwało go szarpnięcie i dzwonek. Słońce oślepiało go promieniem wpadającym przez okno. – Czas wysiąść - dojrzał bryłę świątyni. Stanął na przystanku. W tym momencie doznał szoku. Zamiast Świątyni Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach zobaczył świątynię Opatrzności Bożej na Wilanowie. – Skąd wziąłem się w Warszawie? – Marcel był przerażony. Podniósł z ławki na przystanku Fakt. Gazeta nosiła datę 21.03.2043. – Prezydent RP Gibała wetuje ustawę antyalkoholową, czasem jestem wciąż małym Kaziem Sową – papież Donald I specjalnie dla Faktu. Prezes PZPN Lewandowski nie ogarnął finansów, gigantyczne straty związku, to mój największy sukces od czasu odnalezienia Iwony Wieczorek – detektyw Matysik o pojmaniu Putina- krzyczały nagłówki.


- Co robić? Miałem się pomodlić, idę się pomodlić. Świątynia to świątynia. Sztuka jest sztuka – Marcel ruszył w stronę gmachu zwanego wyciskarką do cytryn. Ukląkł przed ołtarzem zamknął oczy. – Jeśli chcesz wrócić, po prostu wsiądź do tramwaju w drugą stronę – usłyszał w głowie głos Faustyny Kowalskiej. Uspokojony ruszył na przystanek i wykonał polecenia instrukcji. Otworzył oczy, znów był pod Rondem Polsadu. – Musicie Państwo wysiąść, rzekł motorniczy. Dalej prowadzone są prace naprawcze. Postanowił dotrzeć do domu piechotą.


Na końcu przystanku dojrzał w ścianie otwór. Pracownicy krakowskich wodociągów witali się z facetami w brudnych od ziemi swetrach i czapkach pilotów RAF. Kim jesteście? Mondschein, Kolanowski, Kiewniarski, Król, jesteśmy jeńcami Stalagu Luft 3. Dziś 28 marca 1943. Chyba się udało? – zapytał jeden z nich. – Nie dziś 28.09.2026. Przenieśliście się w czasie? – zaśmiał się mężczyzna w pomarańczowej kamizelce. – A obok jest muzeum, gdzie jest wasz zestrzelony samolot i tablice z historią – dodał drugi. – To musimy to zobaczyć, zaśmiali się piloci - .

środa, 23 września 2026

wcześniejsza debata Radia Kraków i TVP Info

 Monika Piątkowska 5 - nieprzygotowana do wystąpień, błędy językowe

Łukasz Gibała 4 - mdły i zakręcony
Aleksandra Owca 4 - prowokująca i nijaka
Hofman 3 - infantylny bez ciągu na bramkę
Drewncki 3 - mister nikt
Pietrzyk 1 - mister nikt do kwadratu
Daria Gosek-Popiołek 0 - ta kandydatura to obelga dla wyborców

Po debacie w TVN24:

Aleksandra Owca 9/10 zadziorna, świetnie zaczepiła Daria Gosek-Popiołek o hufce pracy Łukasz Gibała oberwał za Hoffmana a Drewnicki za pracę w spółce samorzadowej

Łukasz Gibała 7/10 wiatr w żagle. luz i błysk. super apel do Donalda
Tuska o profesjonalizm, - Łukasz Gibała garaż + agregat = spaliny i zatrucie. nie uważasz?
Dwernicki 5/10 świetne pomysły z centrami bezpieczeństwa, opłatą turystyczną i likwidacją miejskich mediów. ale czy PiSowi można ufać?
Monikka Monika Piątkowska 4/10 Monika Piątkowska nie ma talentu do wystąpien, klepie to samo w kółko, jest zaczepna ale nie wynika z tego nic, inaczej niż z zaczepek Owcy. sprawia wrażenie przymuszonej. Paniusiu! Sama chciałaś! Zmęczona(może chora) i męczy odbiorców. Plus za odcięcie się od chamskiego wpisu koleżanki.
Daria Gosek-Popiołek 2/10 niby z Sosnowca a akcent jak z Podliasia. 2 pkt za pyt do Łukasza Łukasz Gibała o 2 mln na referendum
Pietrzyk 0/10 wystarczy być
Michał Klimek na Prezydenta Krakowa 0/10 zalatuje onucą i kłamstwami. manipulacjami i straszeniem

poniedziałek, 21 września 2026

 Zwycięstwa AfD pokazują, że na siłę sklejone w jedną tożsamości niemieckie rozsypują się. Nie na zawsze, kiedyś się zrosną. Ale dobrowolnie. Na dziś Mercedes, CDU to jedno a AfD, Wartburg, Trabant und andere scheise to drugie.

piątek, 11 września 2026

List otwarty do Saskii - niemieckiej dziewczynki, której matka zabrania mi z nią kontaktu.

Droga Saskio! Twój Ojciec wierzył w Baader Meinhoff a Mama wierzy w księżniczkę z AfD, której lustereczko mówi, że nie tylko jest najpiękniejsza ale i najmądrzejsza w świecie. Dziś Twój Tata leży na cmentarzu przy Heilbronner Strasse w Stuttgarcie a mama zaraz wpadnie na betonową ścianę bo widzi tylko miłe dla niej odbicie. Twój dziadek kolekcjonował pejzaże austriackiego akwarelisty i tak w niego był zapatrzony, że zapuścił takiego samego wąsa jak on miał. Mój dziadek był w Wehrmachcie.
Od jakiegoś czasu nie dostajesz alimentów. Zbieram je na koncie w SKOK-u i dostaniesz je jak się odezwiesz.
Nie uwierz w bajki Saskio. Kocham Cię ale nie wiem jak Ci pomóc. Głupota bywa silna, bezwzględna, żąda władzy.
Detektyw Marcel Matysik

środa, 9 września 2026

FCK AFD

 FCK AFD - takie naklejki można zobaczyć w wielu miastach Niemiec. Na słupach, płotach, skrzynkach energetycznych. AFD wygrała wybory w Saksonii _ Anhalt

1. Nie będzie efektu kuli śnieżnej, może AfD zdobędzie jeszcze niezłe poparcie w tym czy tamtym landzie ale w skali całych Niemiec to co głosi nie chwyci. Niemcy z zachodu tego nie kupią.
2. Za chwile okaże się, że to tacy sami politycy. Nie dowożą, jak obiecują to obiecują, biorą łapówki, wywołują skandale i władza ich też zdeprawuje. Zaczną rządzić i to okaże się nie tak proste
3. 44% to miażdżące zwycięstwo, zimny prysznic. Zmusi do rozpoczęcia dyskusji wewnątrzniemieckiej. O jej finał jestem spokojny.
4. Księżniczkująca Weidel może stać się bohaterką memów. Ale pamiętajmy, że Hitler też był komiczny.
5. Jesteśmy w NATO. AfD u władzy to pęknięcie w Sojuszu. Musimy liczyć na siebie. I pogonić Brauna, który też jest antynatowski
6. Niemcy z Zachodu nie kupią tego co i jak myśli AfD. To obca tożsamość. Odrzuci to jak my PiS, który naszą chciał zgwałcić i zmienić.

piątek, 23 stycznia 2026

 Czarno to widzę - rzekł Macron do Trumpa

Nothing personal

 
- It’s not person... It’s nothing personal! It’s business!!! – jąkał się zaspany detektyw Marcel Matysik, jedną ręką trzymając telefon, drugą przyciszając radio. Tył głowy wgniatał w spoconą poduszkę w poszewce z nadrukowanymi autobusami Berliet. Skończył. To dzwoniła Anette. – Czemu zajmujesz się tą beznadziejną sprawą? – pytała aksamitnym głosem. – Nie jest beznadziejna. Jestem bliski zgarnięcia 200 tys. nagrody za rozwiązanie zagadki – rozłączył się.

Marcel ubrał się i tym razem nie wsiadł do samochodu a pojechał autobusem na dworzec. – Pani! Żeby to nasze miasto zamiast być strefą czystego transportu stało się strefą czystego sumienia – narzekała starsza kobieta w srebrnej kurtce w Solarisie linii 182. – To zależy od naszych serc – odpowiadała 30 latka w błękitnym płaszczu entuzjastycznym tonem. – Ja na przykład jakby nie jem ciastek w adwent. Mąż się przestał jakby puszczać a córki jakby odzyskały wiarę! – mówiła szybko, niemal się dusząc. – A ja myślałam, że było na odwrót! Ale Rachoniowa spod ósemki mówiła, że twój stary to i tak do niej chodzi! – kontynuowała starsza kobieta. – Zaraz ci ten różaniec wprasuje w uśmiechniętą twarzyczkę… - dyskusja trwała w najlepsze. Ten autobus nie jechał do Łagiewnik.

 – A może by tak przejechać z Pleszowa do Pleszewa, na wycieczkę tramwajem i pociągiem, się Panie powinny – myślał.

- Wiesz, nie tylko dawcy krwi nie mogą wjeżdżać starymi dieslami do SCT. Dawcy nasienia też. Ale laski, które biorą nasienie nie chcą od tych facetów co mają auta nie zgodne z SCT – wzdychała do koleżanki ruda okularnica w zielonym płaszczu.  – Okularnica blond w brązowym berecie i czarnym płaszczu tylko kiwała głową, trzymając palec na ustach.
Marcel wysiadł po zachodniej stronie dworca. Zimny wiatr zawiewał śnieg na peron. Trząsł się zimna. – Marcelina odeszła od Przemka – mówił maszynista w kolejowym  mundurze regionalnego przewoźnika – Wiem, kolejna od nas co odeszła do figo fago z Pendolino – odpowiadał mu konduktor w podobnym mundurze. – Wczoraj taki w Idzikowicach wjechał mi prosto przed nos na tor. Oczywiście bez kierunkowskazu - kontynuował maszynista. – Blachary, lecą na szybkość i kasę, a przecież oni zarabiają od nas góra kilka stów więcej – narzekał konduktor. – A może ja jestem wykolejeńcem, skoro kolej mnie pociąga? – rozmyślał Marcel.

Pendolino pędziło w zamieci przez Miechów. Marcel czytał na smart fonie, że przyczyną wykolejenia pociągu koło Słomnik było wyłupanie szyny. – Wyłupanie? Czy to po polsku – odezwał się w Marcelu purysta językowy. Wyjął z wojskowego plecaka granatową papierową teczkę. Czytał wydrukowany email.-  Sprawa zaginionej od 16 lat Ilony może znaleźć nagłe nieoczekiwane rozwiązanie. Dziennikarz Jak Szozda opisał je w swojej książce, lecz zmarł tuż przed jej wydaniem. Kluczowe strony z rozwiązaniem usunęła redaktorka. Uznała je za zbyt absurdalne a narrację za nudną. Sama redaktorka zmarła rok temu. Czy jej komputer zachował się w wydawnictwie, a na nim plik z usuniętym tekstem? – pisał Ed van Lehan. Marcel traktował tego maila jak anonim. Do wydawnictwa w Sopocie miał dotrzeć za około pięć godzin.  – Kupiłem ci zasilacz do banana – mówił senior w uszatej czapce do seniorki w czerwonym berecie. – Chyba do bananowca? Lepiej zajmij się swoim bananem – odpowiedziała opryskliwie.

- Słyszałeś? Jędraszewski połamał się opłatkiem z rysiem. W tym celu specjalnie pojechał do ZOO – młody blondyn w szarej koszuli z koloratką opowiadał wysokiemu księdzu w sutannie.  Łysy dryblas w okularach zrewanżował się koledze żartem gdy tylko skończył się dusić ze śmiechu: - Budzi się Jędraszewski i mówi lekarzowi. Chyba zaciąłem się przy goleniu. Nie, ekscelencjo! To ślady rysich pazurów, odpowiedział siwy brodacz w białym fartuchu.  – duchowni spojrzeli na siebie zdegustowani.

Marcel wysiadł w Sopocie. Ruszył w stronę molo. Wszedł na nie na kwadrans. Zjadł bułkę z serem i keczupem. Odetchnął. Wrócił w stronę wydawnictwa. Drzwi bramy puściły pod naciskiem. Domofonu nawet nie dotknął. Zawsze próbował wejść z pominięciem dzwonienia. To dla efektu zaskoczenia. Wbiegł na drugie piętro secesyjnej kamienicy. Szyld wydawnictwa Artes leżał na wycieraczce obok uchylonych drzwi. Wszedł nieśmiało. Puste przedwojenne mieszkanie było całe zakurzone. Pod ścianami stały to tu to tam półki z regałów i połamane obrotowe fotele. Po podłodze latały pojedyncze kartki. Marcel spacerował po skrzypiącym parkiecie. Wszedł do czwartego pokoju, pod opartą o ścianę szklaną, pękniętą półką stał komputer stacjonarny. Na żółtej karteczce przyklejonej do napędu napisał ktoś granatowym flamastrem: Login: Nowacka Hasło:Ilona171010. – To może być ten komputer, redaktor Edyty Nowak – pomyślał Marcel. Wyjął z kieszeni wojskowej kurtki szwajcarski scyzoryk i otwarł obudowę. Namierzył dysk. Odłączył bez trudu. Podważył ostrzem szufladę napędu. Na zakurzonej płycie widniał napis: - Ilona W. (przed korektą) – to musi być to. Wrzucił dysk i płytę do torby i zbiegł po schodach. Zdążył na Pendolino do Warszawy. Tam już złapie cokolwiek do Krakowa.

Gdy wracał zobaczył na FB, że nie żyje jego przyjaciółka Melania. Czarno białe jej zdjęcie w tle profilu zdobiła czarna świeca zamiast zdjęcia profilowego. Płakał.

Marcel wrócił z Sopotu, pobiegł z Dworca wprost na Rakowice, nad grobem Melanii zamyślił się nad dziewczynami i przyjaciółmi których stracił. – Wybaczam i proszę o wybaczenie – rozmyślał. – Lecz nie z każdą i każdym z Was mogę ruszyć w dalszą drogę. Zbyt wiele nas dzieli. Zamknę się w forcie własnych emocji a artyleria udawanej oschłości będzie mą tarczą obronną -. Odszedł spokojnie w stronę przystanku autobusu 184.

sobota, 25 października 2025

 Jarosław nie atakuje Rosji. Atakuje Niemcy i Francję. Ale to nie w Niemczech ani Francji zginął jego brat i leży wrak samolotu.

czwartek, 9 października 2025

Co z tym Szymonem?

 Patrząc na Szymona Hołownię boje się. Marszałek sejmu w razie czego ma zastępowac Prezydenta RP - zwierzchnika sił zbrojnych. Nie boję się dlatego, że walczy o stanowisko w ONZ, to raczej śmieszne. Nie boję się o żałosne przepychanki by wcisnąc Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz na wicepremiera. Nie ta liga dla tej polityczki. To też raczej cyrk niż dramat.

Boje się o to czym podszyty jest Szymon. Czy jego niestabilne działanie to efekt niestabilności psychicznej? Może jest wypalony, może ma depresję? A może niestabilnośc psychiczna jest spowodowana czym innym. Szymon! Karty na stół. Rodzina Ci się sypie? Komornik puka do drzwi? Martwię się o Ciebie ale z powodu swoich problemów prywatnych nie możesz narażac Polski. Bo to moja własnośc(też). Karty na stół. Mamy prawo wiedziec. Przypomina mi się schyłkowy Lepper.