piątek, 11 września 2026

List otwarty do Saskii - niemieckiej dziewczynki, której matka zabrania mi z nią kontaktu.

Droga Saskio! Twój Ojciec wierzył w Baader Meinhoff a Mama wierzy w księżniczkę z AfD, której lustereczko mówi, że nie tylko jest najpiękniejsza ale i najmądrzejsza w świecie. Dziś Twój Tata leży na cmentarzu przy Heilbronner Strasse w Stuttgarcie a mama zaraz wpadnie na betonową ścianę bo widzi tylko miłe dla niej odbicie. Twój dziadek kolekcjonował pejzaże austriackiego akwarelisty i tak w niego był zapatrzony, że zapuścił takiego samego wąsa jak on miał. Mój dziadek był w Wehrmachcie.
Od jakiegoś czasu nie dostajesz alimentów. Zbieram je na koncie w SKOK-u i dostaniesz je jak się odezwiesz.
Nie uwierz w bajki Saskio. Kocham Cię ale nie wiem jak Ci pomóc. Głupota bywa silna, bezwzględna, żąda władzy.
Detektyw Marcel Matysik

środa, 9 września 2026

FCK AFD

 FCK AFD - takie naklejki można zobaczyć w wielu miastach Niemiec. Na słupach, płotach, skrzynkach energetycznych. AFD wygrała wybory w Saksonii _ Anhalt

1. Nie będzie efektu kuli śnieżnej, może AfD zdobędzie jeszcze niezłe poparcie w tym czy tamtym landzie ale w skali całych Niemiec to co głosi nie chwyci. Niemcy z zachodu tego nie kupią.
2. Za chwile okaże się, że to tacy sami politycy. Nie dowożą, jak obiecują to obiecują, biorą łapówki, wywołują skandale i władza ich też zdeprawuje. Zaczną rządzić i to okaże się nie tak proste
3. 44% to miażdżące zwycięstwo, zimny prysznic. Zmusi do rozpoczęcia dyskusji wewnątrzniemieckiej. O jej finał jestem spokojny.
4. Księżniczkująca Weidel może stać się bohaterką memów. Ale pamiętajmy, że Hitler też był komiczny.
5. Jesteśmy w NATO. AfD u władzy to pęknięcie w Sojuszu. Musimy liczyć na siebie. I pogonić Brauna, który też jest antynatowski
6. Niemcy z Zachodu nie kupią tego co i jak myśli AfD. To obca tożsamość. Odrzuci to jak my PiS, który naszą chciał zgwałcić i zmienić.

piątek, 23 stycznia 2026

 Czarno to widzę - rzekł Macron do Trumpa

Nothing personal

 
- It’s not person... It’s nothing personal! It’s business!!! – jąkał się zaspany detektyw Marcel Matysik, jedną ręką trzymając telefon, drugą przyciszając radio. Tył głowy wgniatał w spoconą poduszkę w poszewce z nadrukowanymi autobusami Berliet. Skończył. To dzwoniła Anette. – Czemu zajmujesz się tą beznadziejną sprawą? – pytała aksamitnym głosem. – Nie jest beznadziejna. Jestem bliski zgarnięcia 200 tys. nagrody za rozwiązanie zagadki – rozłączył się.

Marcel ubrał się i tym razem nie wsiadł do samochodu a pojechał autobusem na dworzec. – Pani! Żeby to nasze miasto zamiast być strefą czystego transportu stało się strefą czystego sumienia – narzekała starsza kobieta w srebrnej kurtce w Solarisie linii 182. – To zależy od naszych serc – odpowiadała 30 latka w błękitnym płaszczu entuzjastycznym tonem. – Ja na przykład jakby nie jem ciastek w adwent. Mąż się przestał jakby puszczać a córki jakby odzyskały wiarę! – mówiła szybko, niemal się dusząc. – A ja myślałam, że było na odwrót! Ale Rachoniowa spod ósemki mówiła, że twój stary to i tak do niej chodzi! – kontynuowała starsza kobieta. – Zaraz ci ten różaniec wprasuje w uśmiechniętą twarzyczkę… - dyskusja trwała w najlepsze. Ten autobus nie jechał do Łagiewnik.

 – A może by tak przejechać z Pleszowa do Pleszewa, na wycieczkę tramwajem i pociągiem, się Panie powinny – myślał.

- Wiesz, nie tylko dawcy krwi nie mogą wjeżdżać starymi dieslami do SCT. Dawcy nasienia też. Ale laski, które biorą nasienie nie chcą od tych facetów co mają auta nie zgodne z SCT – wzdychała do koleżanki ruda okularnica w zielonym płaszczu.  – Okularnica blond w brązowym berecie i czarnym płaszczu tylko kiwała głową, trzymając palec na ustach.
Marcel wysiadł po zachodniej stronie dworca. Zimny wiatr zawiewał śnieg na peron. Trząsł się zimna. – Marcelina odeszła od Przemka – mówił maszynista w kolejowym  mundurze regionalnego przewoźnika – Wiem, kolejna od nas co odeszła do figo fago z Pendolino – odpowiadał mu konduktor w podobnym mundurze. – Wczoraj taki w Idzikowicach wjechał mi prosto przed nos na tor. Oczywiście bez kierunkowskazu - kontynuował maszynista. – Blachary, lecą na szybkość i kasę, a przecież oni zarabiają od nas góra kilka stów więcej – narzekał konduktor. – A może ja jestem wykolejeńcem, skoro kolej mnie pociąga? – rozmyślał Marcel.

Pendolino pędziło w zamieci przez Miechów. Marcel czytał na smart fonie, że przyczyną wykolejenia pociągu koło Słomnik było wyłupanie szyny. – Wyłupanie? Czy to po polsku – odezwał się w Marcelu purysta językowy. Wyjął z wojskowego plecaka granatową papierową teczkę. Czytał wydrukowany email.-  Sprawa zaginionej od 16 lat Ilony może znaleźć nagłe nieoczekiwane rozwiązanie. Dziennikarz Jak Szozda opisał je w swojej książce, lecz zmarł tuż przed jej wydaniem. Kluczowe strony z rozwiązaniem usunęła redaktorka. Uznała je za zbyt absurdalne a narrację za nudną. Sama redaktorka zmarła rok temu. Czy jej komputer zachował się w wydawnictwie, a na nim plik z usuniętym tekstem? – pisał Ed van Lehan. Marcel traktował tego maila jak anonim. Do wydawnictwa w Sopocie miał dotrzeć za około pięć godzin.  – Kupiłem ci zasilacz do banana – mówił senior w uszatej czapce do seniorki w czerwonym berecie. – Chyba do bananowca? Lepiej zajmij się swoim bananem – odpowiedziała opryskliwie.

- Słyszałeś? Jędraszewski połamał się opłatkiem z rysiem. W tym celu specjalnie pojechał do ZOO – młody blondyn w szarej koszuli z koloratką opowiadał wysokiemu księdzu w sutannie.  Łysy dryblas w okularach zrewanżował się koledze żartem gdy tylko skończył się dusić ze śmiechu: - Budzi się Jędraszewski i mówi lekarzowi. Chyba zaciąłem się przy goleniu. Nie, ekscelencjo! To ślady rysich pazurów, odpowiedział siwy brodacz w białym fartuchu.  – duchowni spojrzeli na siebie zdegustowani.

Marcel wysiadł w Sopocie. Ruszył w stronę molo. Wszedł na nie na kwadrans. Zjadł bułkę z serem i keczupem. Odetchnął. Wrócił w stronę wydawnictwa. Drzwi bramy puściły pod naciskiem. Domofonu nawet nie dotknął. Zawsze próbował wejść z pominięciem dzwonienia. To dla efektu zaskoczenia. Wbiegł na drugie piętro secesyjnej kamienicy. Szyld wydawnictwa Artes leżał na wycieraczce obok uchylonych drzwi. Wszedł nieśmiało. Puste przedwojenne mieszkanie było całe zakurzone. Pod ścianami stały to tu to tam półki z regałów i połamane obrotowe fotele. Po podłodze latały pojedyncze kartki. Marcel spacerował po skrzypiącym parkiecie. Wszedł do czwartego pokoju, pod opartą o ścianę szklaną, pękniętą półką stał komputer stacjonarny. Na żółtej karteczce przyklejonej do napędu napisał ktoś granatowym flamastrem: Login: Nowacka Hasło:Ilona171010. – To może być ten komputer, redaktor Edyty Nowak – pomyślał Marcel. Wyjął z kieszeni wojskowej kurtki szwajcarski scyzoryk i otwarł obudowę. Namierzył dysk. Odłączył bez trudu. Podważył ostrzem szufladę napędu. Na zakurzonej płycie widniał napis: - Ilona W. (przed korektą) – to musi być to. Wrzucił dysk i płytę do torby i zbiegł po schodach. Zdążył na Pendolino do Warszawy. Tam już złapie cokolwiek do Krakowa.

Gdy wracał zobaczył na FB, że nie żyje jego przyjaciółka Melania. Czarno białe jej zdjęcie w tle profilu zdobiła czarna świeca zamiast zdjęcia profilowego. Płakał.

Marcel wrócił z Sopotu, pobiegł z Dworca wprost na Rakowice, nad grobem Melanii zamyślił się nad dziewczynami i przyjaciółmi których stracił. – Wybaczam i proszę o wybaczenie – rozmyślał. – Lecz nie z każdą i każdym z Was mogę ruszyć w dalszą drogę. Zbyt wiele nas dzieli. Zamknę się w forcie własnych emocji a artyleria udawanej oschłości będzie mą tarczą obronną -. Odszedł spokojnie w stronę przystanku autobusu 184.

sobota, 25 października 2025

 Jarosław nie atakuje Rosji. Atakuje Niemcy i Francję. Ale to nie w Niemczech ani Francji zginął jego brat i leży wrak samolotu.

czwartek, 9 października 2025

Co z tym Szymonem?

 Patrząc na Szymona Hołownię boje się. Marszałek sejmu w razie czego ma zastępowac Prezydenta RP - zwierzchnika sił zbrojnych. Nie boję się dlatego, że walczy o stanowisko w ONZ, to raczej śmieszne. Nie boję się o żałosne przepychanki by wcisnąc Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz na wicepremiera. Nie ta liga dla tej polityczki. To też raczej cyrk niż dramat.

Boje się o to czym podszyty jest Szymon. Czy jego niestabilne działanie to efekt niestabilności psychicznej? Może jest wypalony, może ma depresję? A może niestabilnośc psychiczna jest spowodowana czym innym. Szymon! Karty na stół. Rodzina Ci się sypie? Komornik puka do drzwi? Martwię się o Ciebie ale z powodu swoich problemów prywatnych nie możesz narażac Polski. Bo to moja własnośc(też). Karty na stół. Mamy prawo wiedziec. Przypomina mi się schyłkowy Lepper.

wtorek, 7 października 2025

Wariacyjna pedalizacja


Poziom konkursu Chopinowskiego w tym roku wysoki podobnie jak poziom Ekstraklasy i Pierwszej Ligi a komentujący w studiu coraz bardziej przypominają tych komentujących mecze. 


Nie ma Jacka Gmocha z rysowaniem taktyk ale jest żargon jak komentatorów sportowych.


Gdy Prof. Magdalena Lisak mówiła o walcach użytkowych mnie przed oczami stanęła budowa Ronda Barei przed moim oknem. 


Usłyszałem tez o etiudach wyczynowych. 


Poznałem takie terminy jak: 

Fizjologia palca 

Granie reaktywnie 

Pedalizacja

A nawet wariacyjna pedalizacja

Ambitus dynamiczny


Zawodnicy musieli przewalczyc poranek a jeden z nich wykonał legato w sposób fizjologiczny. 


- Ale dostał owację, ja cię! – skomentował brawa dla kolegi udzielający w kuluarach wywiadu uczestnik. A ja proszę o owację dla komentujących. Bez nich konkurs byłby jak mecze bez lapsusów Szpakowskiego i Borka. 


Konkurs ma też swoje gadżety. Wymyślne kreacje, bardziej casualowe niż wieczorowe z dopasowanymi do klawiatur nie przeszkadzającymi mankietami, chustki do wycierania potu i klawiatur. Czemu klawiatur nie czyści obsługa? Czemu chustka z czoła ląduje na klawiszach przesyłając bakterie? Odjeżdżające taborety i przesuwane fortepiany przez panów we frakach zamiast kombinezonach roboczych na których można było umieścic logo sponsora. 


Konkurs w sposób udany się monetyzuje. Jest w TV reklama Lexusa z uczestnikami konkursu. Ale nie ma audiotele, nie ma informacji o fortepianach na stronie WWW, a za nimi też mogła pójść reklama. 

Nie ma VAR jak w Piłce Nożnej a ponoc jury uczestników nie widzi z balkonu. Ale może żaden fortepian nie będzie na spalonym jak wzmacniacze Deep Purple podczas California Jam w 1974 r, które podpalił Ritchie Blackmore.

sobota, 4 października 2025

Terrain ahead

 Hołownia na etapie Janusz Palikot przed aresztowaniem. Nadchodzi dzwon. Szymuś! terrain ahead. Jesteś groźny dla PL i rodziny.Zalecam manewr obronny, unikowy.

Widzę te rozlatane oczka, słabą kondycję psychiczną jak u Leppera zgrywającego twardziela, a może zbliża się komornik? Zanim przydzwonisz zrób lądowanie awaryjne. Jeszcze coś uratujesz.

piątek, 3 października 2025

Heilbronerstrasse

 


Marcel wracał po 2 miesiącach pracy w Niemczech. Odbijał azbest z elewacji ale udawał przed znajomymi, że pracuje przy testach oprogramowania. Jasnoniebieskie brudne jeansy i spocony zielony podkoszulek to wszystko co miał na sobie w upał. Plecak miał pełen brudnej bielizny a w papierowej torbie w ręce kilka takich samych zestawów prezentowych: reklamówka z Aldi a w niej, piwo Perlenbacher , misie Haribo,  proszek OMO, resorak i czekolada Milka, kawa Dalmayr. Cały czas miał przekonanie, że rzuci tym ludzi na kolana jakby dalej żył w latach 80-tych.


Wyrzucił do śmietnika kilka butelek zwrotnych po napojach, których by nie sprzedał w Polsce.


Na dworcu Dresden Neustadt jak co roku na przesiadkę miał 3 minuty, choć według rozkładu 10. Pociąg z Hof był zawsze spóźniony. Na szczęście pociąg do Goerlitz odchodził z tego samego peronu po przeciwnej stronie. Tym razem nie biegł, wiedział, że zdąży, a nawet gdyby nie, nie zależało mu. Niemcy były jego drugą ojczyzną. Miał niemiecki numer podatkowy, konto w €uro i pracę w światowym koncernie. 


Spokojnie zajął miejsce w pociągu z napędem diesla i jak zwykle ruszył plecami do kierunku jazdy. Nie lubił tego ale już nie miał siły się przesiąść. Tym razem nie wyjął z plecaka Bilda, zawsze gdy przeglądał niemiecką gazetę zaczepiało go milion ludzi. Mózg Marcela nie był wybitnie wyćwiczony w językach obcych na słuch. Wolał czytać, mówić, pisać. 


Pociąg dotarł go Goerlitz, stąd do Wrocławia odchodził już pociąg polski. Koleje Dolośląskie nie przynosiły wstydu. Wygodne wagony, miła obsługa. Wrażenie psuły zepsute automaty biletowe w wagonach. 


Między Węglińcem a Małomicami zaczął drzemać. Sen przerodził się we wspomnienie. Olimpia, Niemka, mulatka z którą spędził wiele czasu w pracy i po pracy na rozmowach które były dla niego terapi pytała go we śnie jaki jest ideał jego kobiety. Zawsze chodziła ubrana w czarne legginsy i puchaty sweter, biały lub różowy. Trochę jak Barbie. Nie wiedział co odpowiedzieć. Albo wiedział ale nie chciał zdradzić, że lubi blondynki. Dziwnie by Olimpia wyglądała zafarbowana na blond. Przyciągałaby uwagę.  


Ze snu wyrwał go damski, uprzejmy głos: - Proszę przygotować bilety do kontroli – otworzył oczy. Nad nim w mundurze kolejowym stała dwudziesto paroletnia blondynka, piegowata, z krótko przyciętymi włosami. Pokazał jej bilet. Spał dalej. We śnie pędził autostradą na Hannover, deszcz, zimno, korek. Ostre hamowanie. Kłótnia w busie, przyjazd na parking. Zagniewani wchodzimy na budowę. Zaraz Wrocław. Czas wstawać. Moralne krasnale nie będą mu dyktować zasad życia. – Prawo moralne we mnie, niebo gwiaździste nade mną – pomyślał. 


Marcel, żałował że tym razem nie jedzie przez Żagań. To dopiero następnym razem. W marcu minie 80 lat od „Wielkiej Ucieczki” znanej szerzej z filmu „The great escape”. Jeńcy uciekają z obozu kopiąc tunel. Ci schwytani przez Gestapo zostaną zbrodniczo rozstrzelani. Bezbronni, niewinni, za to że przerobili mundury na cywilne ubrania. Marcel wyjął telefon. Zaczął grać w Tetrisa. On tez obchodzi w przyszłym roku, w czerwcu okrągłe – 40 urodziny. Powstał w Moskwie, napisany przez fizyków z akademii nauk rozszedł się po mieście jak błyskawica. Licencję na niego kupili zafascynowani grą biznesmeni z zachodu. 


Marcel wysiadł we Wrocławiu. Po ulicach mknęły niebieskie tramwaje. Na murku nad Odrą ktoś napisał sprayem „Wisła Pany”. We Wrocławiu spędzi tylko noc. 


Już bez brudnego prania na drugi dzień przyszedł na wrocławski dworzec. Wypił kawę w McDonaldsie i zagrał w KENO w kiosku. Wsiadł do pociągu AAAA! - krzyknął Marcel. - Co się stało? - zapytał konduktor. Marcel spostrzegł, ze kupił bilet na trasie Wrocław-Krzyki - Gdańsk-Wrzeszcz, a planował wysiąść w Sopocie. – To najgłośniejsza trasa w Polsce pomyślał. – Nic nieszkodzi, może Pan te dwa przystanki podjechać – uspokoił Marcela konduktor. Es

poniedziałek, 18 sierpnia 2025

 Polski nie ma w Waszyngtonie bo:
1. ma dwugłowy system władzy wykonawczej. Niefunkcjonalny. Dziś okazało się, że szkodliwy dla naszego interesu.
2. Polska ma konflikt hybrydowy z Białorusią. Po co mieszać jeszcze to do układu RU - UA. Polska przy stole dałaby Putinowi możliwość manipulowania i dodatkowego wpływu na temat porozumień.

niedziela, 17 sierpnia 2025

 W interesie PL leży by ani RU ani UA nie wyszły z tej wojny za silne. RU to oczywiste. UA bo za silna UA to nacjonalizm, triumfalizm, banderyzm. Wersja demo była na koncercie Maxa Skorża.

wtorek, 8 lipca 2025

 Trolownia PO przykrywa przegraną Czaskosia atakami na Szymusia.To jak kłótnia w bunkrze przed ostateczną klęską. Nie ta droga.

poniedziałek, 7 lipca 2025

 Przegrana Trzaskowskiego stała się katalizatorem rozpadu opozycji. Jeszcze rząd się trzyma. Nawet chce robić rekonstrukcję. Ale to nie chodzi o to, że zwycięstwo Karol Nawrockiego jest przechyleniem wahadła na prawo. Rozpada się obóz, bo kończy się styl uprawiania polityki jaki znają Tusk, Szymon Hołownia - Niezależny Prezydent RP, Kosiniak-Kamysz czy Czarzasty. Tusk nie nadąża, stracił refleks gracza. Nikt mu nie odmawia wybitności ale wyeksploatowanie i czas robią swoje. Dziś nikt by nie powołał Bońka czy Żurawskiego do reprezentacji bo to gwiazdy wczorajszego dnia. Jutrzejszy styl polityki rozumie Konfederacja, Zandberg, Kaczyńśki lub Bosak. To demokracja bardziej bezpośrednia, z różnymi akcjami społecznymi jak np. ochrona granic. Może nam się to nie podobać ale taka jest demokracja. Ludowa. Nie aparatowa. Jeśli PO nie będzie umiała się zludowić umrze jak dinozaury.


https://buycoffee.to/euroobserver - wesprzyj mnie

wtorek, 1 lipca 2025

 rozprucie systemu prawnego na dwa dziś zaowocowało bełkotem prawnym i bufonadą. jutro może odebrać nam niepodległość

czwartek, 26 czerwca 2025

 

Pędząc przez las do Alwerni ledwo ominąłem łosia, sarnę. A4 była jeszcze kawałek. Drogę zastąpił mi facet w białym kombinezonie. Nie ominąłem. Musiałem zahamować. - Podwiezie mnie Pan? - Wsiadaj - burknąłem wściekły . Zdjął kask. - Przecież to Pan! - krzyknąłem zaskoczony. - Tak. Moje imię z chrztu to Słabosz bo ledwo oddychałem przez pierwsze dwa tygodnie. Miałem nie żyć. Dopiero gdy wypisali mnie ze szpitala rodzice zmienili mi imię na Sławosz bym był sławny i mężny - snuł opowieść. - To tu, wysiadam - wskazał na kopuły studia w Alwerni tworzącego wirtualną rzeczywistość. - Poleciałeś w kosmos cwaniaczku! - uśmiechnąłem się. - Tja! Tylko wyrzuciłem drugą część nazwiska by zmniejszyć balast - mrugnął okiem. Roześmialiśmy się.
Podjechałem pod browar w Tenczynku. Trwała dyskoteka. Siedziałem przy barze, sączyłem różowego bezalkoholowego drinka. Podeszły do mnie trzy dziewczyny. - Kowalska - rzuciła brunetka. - Nowak - rzuciła blondynka. - Wiśniewska - rzuciła skośnooka, uśmiechając się szelmowsko. - Pani też zrzuciła część nazwiska by mieć mniejszy balast? - Spotkał Pan ... - zatkało ją. - Tak! - odpowiedziałem spokojnie. - A więc to mistyfikacja? - pytałem. - To bardziej skomplikowane - rzuciła szeptem. Odeszły tańczyć. Pod srebrna kulą brzmiały aksamitne nuty utworów Sanah. Lasery zielenią omiatały ściany.

piątek, 30 maja 2025

 Jeśli Nawrocki wygra nie ulegajmy. To jest nasz kraj, nikt nie ma prawa z niego NAS wyrzucić. Ani nic narzucić. A każdemu kto próbował mi ukraść Polskę wyborami kopertowymi mam krótkie przesłanie: bandyto! poniesiesz konsekwencje

 Drogi wyborco Karola Nawrockiego, czy jak wygra Twój kandydat dopuszczalne będą pobicia i morderstwa przeciwników politycznych? Czy to akceptujesz? Twój kandydat brał udział w bójkach - ustawkach, dopuszczał tę formę egzekwowania praworządności. Wrogiem stanie się rodak a nie najeźdźca? Czy poleje się krew? Czy akceptujesz mordobicia jako formę dyskusji między Polakami?
Myślisz rodaku, że będę piał z zachwytu jak wygra Trzaskowski? Nie. To facet z wieloma wadami, ale ja nie jestem bezmyślnie skaczącą nastoletnią fanką na jego widok jak na koncercie Katty Perry, tylko zatrudniam pracownika na stanowisku Prezydenta RP. Zaraz po wyborze przechodzę w tryb kontroli i oceny pracownika i patrzenia mu na ręce.
Chcę by mój reprezentant nie przynosił mi wstydu. By Donald Trump, który ma miliony nie śmiał się z niego: aaa to ten co wyłudził kawalerkę za 120 tyś. zł. By nasz wspólny dom - Polska nie okazał się w poniedziałek domem publicznym. Z takim gościem jako Prezydentem Polska nic nie ugra w świecie.
A ja chcę by Polska była wielka a nie Grand.

czwartek, 22 maja 2025

 Karol Nawrocki podpisał zobowiązanie, że jest przeciw Ukrainie w NATO. Karol Nawrocki zobowiązał się Sławomir Mentzenowi a nie całemu narodowi. Wyobraźnia polityka Nawrockiego nie przewiduje, że to czy będzie to korzystne dla bezpieczeństwa Polski zależy od wielu okoliczności a świat zmienia się ciągle. Karol Nawrocki nie zostawił sobie pola by być elastycznym. Karol Nawrocki nie ma wyobraźni jako polityk.