środa, 15 lipca 2020

Co dobrego wynika z wyborów

1. Frekwencja: 68% to już nie ma wstydu, choć powyżej 70% wyglądałoby poważniej
2. Narodzili się dwaj liderzy: Trzaskowski i Hołownia.
3. Konkurencja między nimi sprawi, że każdy będzie musiał się starać a to wypracuje jakość: Trzaskowski by nie być leniwym, aroganckim biurokratą (zresztą w tej kampanii zrobił wielkie postępy) a Hołownia by być bardziej bytem politycznym niż PR-owskim i ideologicznym. Niech rywalizują jak Coca-cola z Pepsi.

I niech nikt nie wpada na pomysły budowania wielkich bloków. To pomysł podszyty leniem. Bierzcie nas dziadowskich jacy jesteśmy bo walczymy z PiS-em o demokrację a potem pogadamy. Już wam wierzymy. Poza tym budowanie wielkich bloków niszczy mechanizm eliminowania polityków słabych, podejrzanych, skompromitowanych. I znów znienacka zjawią się jakieś Sławomiry, Ewy, Włodki i inni.

Jest jeszcze jedna pokusa. Niech nasze media nie krytykują a promują naszych. Tego ludzie nie kupią przy takiej medialnej eksplozji jaką mamy w PL.

Bucholz w Ziemi Obiecanej:Baron Mayer może mieć interes do mój pies nie do mnie.Putin:Duda może mieć interes do moich błaznów...

wtorek, 14 lipca 2020

Czaskoski gada jakby mi w głowie siedział: nie budować bloków, współpracować, nie kłócić się, zapisywać do partii

poniedziałek, 13 lipca 2020

Pewna dziennikarka z intelektem na miarę TV śniadaniowej wypowiedziała się Na Temat wyborów w PL. Jej zdaniem za przegraną Trzaskowskiego winę ponosi Hołownia.

Otóż Pani Redaktor. Hołownia (i my - jego wyborcy) zmusił RT i PO do ciężkiej pracy nad sobą. Bez niego RT nie byłby takim fajnym RT na jakiego głos mogło oddać prawie 50% wyborców. Oddało by pewnie mniej.

Nawoływania do nie konkurowania i łączenia w bloki poparcia lub wspólne listy podszyte są leniem: bierzcie nas dziadowskich jacy jesteśmy bo przecież walczymy o demokrację, a potem pogadamy. Nie e. Tak do niczego nie dojdziemy. Bo "nasi" politycy to też często niezłe ziółka jak Ci "tamci".

Dobranoc Państwu
Tak samo zareagowałem jak Pan Prezydent na parę gejów:
Kiedyś w sąsiedztwie zamieszkało tajemnicze małżeństwo. Sąsiadka powiedziała mi na ucho, że są za PiS-em. Początkowi nie zwróciłem na to uwagi. Ale okazało się, że całkiem normalnie mówili dzień dobry, nie segregowali odpadów, palili w piecu plastikowymi butelkami. Po prostu normalni ludzie! Normalni ludzie!

piątek, 10 lipca 2020

Widzę, że z PAD lubimy te same filmy



Widzę, że z PAD lubimy te same filmy. Ale nie koniecznie powinien naśladować Senatora Polaka. Bo w filmie to było dla jaj 
Matematyka przemawia za RT. On Warszawiak(największe miasto) + Gosia(Śl.-największy region).Kiedyś JKM z WAW startował ze Śl. i zdobył mandat do PE.

Co ma wspólnego rewolucja piwna z rewolucją radiową?


Od kilku lat oprócz piw koncernowych, w PL produkuje się sporo piw regionalnych i rzemieślniczych. Jest bogactwo oferty.

Podobnie dzieje się na rynku mediów. Już nie tylko telewizja i radio FM plus gazety i portale. Są radia internetowe, blogi, kanały na YT.

Czs by strumień pieniędzy popłynął do tych mediów zamiast TVP i PR

czwartek, 9 lipca 2020

Beata Szydło: sprawa (seicento) tak się ciągnęła bo politycy PO postanowili się w to wmieszać. Droga Pani Premier. To ja poprosiłem przez FB posła Marek Sowa by zainteresował się sprawą, która wydarzyła się na jego terenie, a który w tym czasie komentował ją w TV(chyba Polsat News) kilka godzin po wypadku. Uzasadniłem: kierowca potrzebuje pomocy, proszę realizować swoje obowiązki poselskie. Poseł Sowa szybko wkroczył do akcji i jestem mu za to wdzięczny. Bo w zderzeniu z władzą (szczególnie taką) obywatel nie ma szans. A jego pomoc i szybka reakcja pomogła nie tylko kierowcy Seicento a spowodowała, że samowola władzy została też ograniczona w innych sprawach.
Nie znam kierowcy Seicento. Jestem bezpartyjny. Prosiłem jako obywatel. Więc nie politycy PO a obywatele (przy pomocy naszych przedstawicieli czyli posłów).
Bełkot wykluczający innych z Polskości: Prezydent polskich spraw, Polacy zmieniali świat bo myśleli po polsku, wspieramy Polskę, głosuję na ... bo jestem za Polską


poniedziałek, 6 lipca 2020

Proroctwa

W izolacji objawił nam się zbiorowy wieszcz. Prorok. Głosi, że czeka nas straszny kryzys a jego rozmiarów nie znamy. Wzrośnie bezrobocie, czeka nas fala bankructw, migracje spowodowane bezrobociem i szukaniem chleba. Samobójstwa. Morderstwa. Choroby i katastrofy.
Prorok nie mówi skąd to wie, ale wie że będzie strasznie. Narzeka i straszy. Rysuje scenariusze i mówi: będzie jak mówię.
Żeruje na ludzkim strachu, naturalnym. Na niepokoju jaki wywołała pandemia. I wśród prostych i wykształconych.
Prorok nie podpowiada, że już z większymi kryzysami sobie radziliśmy, że negatywny scenariusz to tylko jeden z kilku możliwych. Że życie przynosi obok katastrof i epidemii także pozytywne niespodzianki, że nie znamy przyszłości.
Bo prorok wie, że optymista uważany jest za frajera a nawet podpowiada tą zależność.
Na proroctwach żerują cwaniaki. Obniżają pensje, straszą i oczekują pracy za miskę ryżu. Stawiaj nas na baczność. Pokażmy im środkowy palec.

sobota, 4 lipca 2020

PiS de facto robi ruch w stronę federalnej Europy

O tym, że efektem niszczenia przez PiS praworządności, paradoksalnie jest ruch w stronę federalnej Europy, jako wybitny politolog, pisałem już 4 lata temu. Moi mniej zdolni koledzy też już na to wpadli ;)


I tak samo będzie z €uro. PiS coś tak sknoci, że nie będziemy mieli wyboru ale to będzie dla nas ratunek. Ja jestem za €.

piątek, 3 lipca 2020

Jak Trzaskowski krzyczy: nie ma już Donalda Tuska w polskiej polityce! to nie wiem czy to ukłon w stronę wyborców PiS? Czy odmowa by PDT mu pomógł na ostatniej prostej? W każdym razie zabawne :)

czwartek, 2 lipca 2020

Panie Prezydencie - pyta dziennikarz Baracka Obamę - co to był za telefon? - Słyszałem trzaski-. Tak? Tak, głos Trzaskik? - Głos Trzaski -
Idą przez las: Andrzej, Szymon i Rafał. Spotkali wilka udającego czerwonego kapturka.
Andrzej zatelefonował po kierowcę, pojechał do pobliskiego miasteczka. Stanął na rynku i wykrzyczał: nachalna propaganda LGBT. Tak proszę Państwa To przykład T czyli trans! Nawet las nie jest strefą wolną! A jakby to widziały dziec, które z księdzem przyszły na wycieczkę? Nie pozwólmy by wilki zabierały emerytom 13 emeryturę! Nie pozwolimy na to! Póki MY żyjemy!
Szymon wyjął telefon i zaczął prowadzić transmisję na żywo. Hej! Cieszę się, że tylu nas tu jest. Ponad 15 tys. Witam Białystok! Witam Ursynów! Witam Kraków! Witam Kociewie i resztę Kaszub. Witam Dolny Śląsk i Podkarpacie! Pytam Was, ile razy damy się oszukać tym przebierańcom. Trzeba skończyć z tym chocholim tańcem wilków niezależnie od tego jaką mają legitymację partyjną. Obiecuję, że ja to zrobię.
Rafał zatrzymał przejeżdżający przypadkiem wóz transmisyjny TVN24. Ta kamera? - zapytał. Tak - odpowiedział operator. Szanowni Państwo - zaczął spokojnym głosem. Ta sytuacja pokazuje nam po raz kolejny ten zły system jaki tworzy ta władza. Niekompetentna i populistyczna. W ratuszu rozwiązaliśmy sytuację systemowo. Bez retuszu. Eksperci wypracowali rozwiązanie i procedury. Jest ul.Wilcza. I tam każdy wie czego się spodziewać. Jest Krakowskie Przedmieście gdzie straż miejska nie karze jak ktoś mówi, że idzie na pole, a jak ktoś idzie na dwór to wiadomo, że w stronę Zamku Królewskiego albo Pałacu Prezydenckiego.I hope is clear! Merci! Orevuar!

- Gdzie jest Krzysiek? - zapytał Rafał Szymona. - Spóźni się, idzie na bosaka -

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Hołownia katalizator

Szymon Hołownia już zrealizował jeden mój ważny postulat. Naruszył duopol PO i PiS, w którym jako wyborca PO miałem wybór: głosuj albo spadaj. I to było podejrzewam źródłem sukcesu Dudy i PiS-u w 2015 r., bo podejrzewam, że inni mieli podobne uczucia do swoje partii, bo ta nie miała bodźca by nad sobą pracować. Głosowałem na PO bez entuzjazmu a inni pewnie ją opuścili. A dziś. Już Trzaskowski musi się odnieść i liczyć.Jako demokratyczny wyborca jestem zadowolony. Zupa z wody i łyżki zaczęła mieć smak, bo ktoś coś do garnka jeszcze wrzucił. Już ten Trzaskowski i stojąca za nim PO są lepsi, zostali zmuszeni do główkowania i cięższej pracy. Już można chętniej oddać na niego głos w drugiej turze.
I przez ten czas milion razy usłyszałem, że krytykując PO jestem Pis-ior, że powinienem iść po kasę do Dudy albo nie krytykować bo walczymy z Pis-em i tylko to się liczy. Walczymy. Ale dajcie nam wyborcom poczucie, że robimy to razem a nie że symulujecie aktywność i dobre działanie, co dedykuję szczególnie specom PO od komunikacji w sieci. To jeszcze, by i tu było lepiej od Was wyegzekwujemy.
To analogiczna sytuacja jak kilka lat temu z komunikacją miejską w Krakowie. Miasto powierzyło 2 linie firmie Mobilis z Mazowsza. Po co? - pytali. Nasze MPK jest super. Prawda. To firma świadcząca usługi dobrej jakości, z tradycją i kulturą techniczną. Potrafi wyprodukować sama tramwaj z drzwiami po dwóch stronach jak jest taka chwilowa potrzeba. Ale pojawienie się konkurenta dało porównanie. Na korzyść MPK w moim odczuciu. I MPK jeszcze się trochę podciągnęło. A i Mobilis przy MPK.

niedziela, 28 czerwca 2020

Oprócz Dudy i Trzaskowskiego zwycięzcami Hołownia i Bosak. Biedroń i Kosiniak-Kamysz powinni oddać mandaty i pakować walizki z polityki. Wejść ostrzej do gry powinien Witkowski

piątek, 26 czerwca 2020

czwartek, 25 czerwca 2020

Bosak rośnie-to znaczy Duda wygrywa.Sztab RT powinien wbić klin między nich.Szukać różnic między nimi i podobieństw Bosaka i RT

środa, 24 czerwca 2020

Chcę przejść przez ulicę ale na przejściu stoi Fiesta z Trzaskowskim na bocznej szybie. Odjeżdża, widzę na tylnej napis: obywatelu noś maseczkę bo rząd inaczej da ci w pizdeczkę. Nie wiem czy to cytat ze Spinozy ale poddany analizie przez pryzmat dialektyki Heglowskiej nastroił mnie głęboko refleksyjnie.

sobota, 20 czerwca 2020

Żona PADa nie mówi choć dawniej to robiła (i nawet w kilku jęz.)
żona Trzaskowskiego nie mówi
żony Hołowni i Kosiniaka mówią i mają coś do powiedzenia
żona Bosaka dziś przemówiła
Śmiszek mówi bo jest posłem
reszty Pań i Panów nie znamy

piątek, 19 czerwca 2020

Czy te wybory będą ważne? Załatwiałem dziś sprawę w UM Krakowa. Przed UM tłum wściekłych ludzi nie mogących dopisać się do spisu wyborców lub bez możliwości odebrania zaświadczenia. Komunikacja z UM zerowa lub fikcyjne terminy.

Potencjał polityczny kandydatów na Prezydenta RP

Grupa mistrzowska
Trzaskowski 8
Hołownia 7+
Duda 7

+ bo okazał się politykiem pełnokrwistym, z powstającym poważnym zapleczem eksperckim i politycznym, świetnie radzący sobie w mediach wszelkiego rodzaju

Średniaki ale poważni politycy
Kosiniak-Kamysz 5
Biedroń 4
Bosak 4
Witkowski 4+

+  bo okazał się politykiem poważnym, mającym coś do powiedzenia i wizję tego co chce osiągnąć i zaproponować, elokwentny, profesjonalny

Folklor polityczny
Piotrowski 2 -
Jakubiak 1
Żółtek 1
Tanajno 0

- bo jest w polityce od lat, ma potencjał intelektualny, naukowy, jest pracowity, fachowy, na poziomie i prawie nic z tego nie wynika. od lat. wstyd, że z takim potencjałem nie może nawiązać konfrontacji z politykami z grupy wyżej
Wczoraj napisałem co PO zrobiła po debacie źle https://eomm19.blogspot.com/…/czy-po-robi-wszystko-by-rt-by…
Dziś zupełnie za darmo napisze co może zrobić dobrze, jak i jakie odniesie z tego zyski:
1. Zamiast wrzucania na FB przez wyrobników, na odwal się takich samych grafik o tym że RT wygrał debatę, można wykazać się indywidualizmem i kreatywnością. Politycy PO powinni po kolejnej debacie stworzyć autorskie notki na jej temat. Wtedy będzie widać, że to nie działanie z automatu, niemal bootów tylko zalążek dyskusji. A PO to ponoć partia ludzi wykształconych. Umiom napisać 3 zdania. 
Zyski:
1. Wywołanie realnej dyskusji i ruchu w social mediach. Tego gotowce nie zrobią. Ruch przekłada się na dotarcie do odbiorców a to może kończyć się dodatkowymi głosami.
2. Jest szansa, że ktoś taki wpis zacytuje np. w TVN24 lub TVP. I wtedy ktoś to obejrzy, odda głos taki jak trzeba.
Ile bierzecie mln z budżetu? Płacimy Wam byście mogli działać. Więc róbcie dobrze robotę.  No chyba, że ta kampania to kit, i ma tylko podlansować RT i tak na prawdę nie chcecie wygrać. Już coś przebąkujecie, że RT wypadł słabo bo go źle filmowali. Śmieszne.
A jak nie umiecie, zatrudnijcie mnie

czwartek, 18 czerwca 2020

Czy PO robi wszystko by RT był Prezydentem ale Warszawy?

PO ma dobrego kandydata i robi co może by go promować. Nie wiem tylko czy na Prezydenta RP, czy robi wszystko by był Prezydentem ale Warszawy.

Wczorajsza wiocha z umieszczaniem tej samej grafiki na profilach wszystkich polityków PO o tym że RT wygrał debatę jest tego najlepszym przykładem. Przykład PR-u siekierą ciosanego. Czy politycy PO nie umieliby napisać, każdy, 3 zdań od siebie? Wybrać zdjęcie, wykazać się kreatywnością i własnym zdaniem? W ten sposób nawiązaliby realny dialog z wyborcami-użytkownikami FB. A życie dzieje się coraz bardziej w sieci. Zamiast tego żenujący patent jak propagandy PRL-u. Jednomyślność + mobilizacja czyli de facto bezmyślność i obciach.
Żenujące zachowanie polityków PO na FB. Wszyscy wklejają tą samą grafikę, że RT zwyciężył debatę. PR siekierą ciosany. + brak live'a na FB z RT (arogancja czy amatorszczyzna) ? PO nie czuje mediów i dzisiejszości. Gdybym zaprosił ją na imprezę to wszyscy przynieśli by ulubioną muzę na pendrive'ach lub w telefonach dostępną przez BT a ona przyniosłaby kasetę magnetofonową

Punktacja po debacie

7 Hołownia
6 Trzaskowski
4 Witkowski
3 Bosak
Biedroń
2 Kosiniak-Kamysz
Żółtek
Duda
1 Piotrowski
Jakubiak
0 Tanajno

poniedziałek, 15 czerwca 2020

Polska jak z komiksu

PAD: LGBT to czerwoni, czerwoni zamordowali oficerów w Katyniu czyli geje są winni śmierci oficerów w Katyniu.
Szukam skąd to wziął: Platon? Nie. Nitsche? Nie. Hegel? Też nie. Mam! Ziemia to matka, matka to anioł, anioł to stróż, stróż to dozorca. To Tytus, Romek i A'Tomek. Autor Papcio Chmiel.
Panie Prezydencie, cała ta Wasza Polska to jest jak z Tytusa, Romka i A'Tomka. Te przekopy, lotniska są jak świdroloty i trąboloty oraz inne wynalazki tej trójki.
Tylko, że mnie to nie śmieszy. Marnujecie nasz potencjał. Upokarzacie nas swoją postawą i polityką. I podrzegacie do rzeczy nie śmiesznych. Krwawych. Nienawistnych.

Gdzie są gwiazdki?

Po cichutku na polskich granicach, kilka lat temu znikły znaki z gwiazdkami i napisem Rzeczpospolita Polska. W ich miejsce stoją znaki z napisem Granica Państwa i orzełkiem. W Cieszynie stoi ozdobny słup z ozdobnym orłem. Też zastąpił symbolikę unijną. Teraz przekraczając granicę Polski można się czuć jakby się wyjeżdżało z UE. Drobiazg ale mnie boli. Oprócz teorii spiskowej, że wyprowadzają nas z Unii mam też bardziej przyziemną. Niechlujstwo kolejnych ekip rządzących spowodowało, że nie umieszczono takiego znaku w zestawie znaków drogowych w kodeksie drogowym. No to jak to jest? To dobry temat na interpelację poselską

sobota, 13 czerwca 2020

Andrzeju nie idź tą drogą!

Panu Prezydentowi powinien ktoś z otoczenia zwrócić uwagę, i to raczej z kancelarii niż sztabu, że codziennie ambasady wysyłają do central prasówki. I jak, np. w Waszyngtonie Prezydent albo Sekretarz Stanu zobaczą wypowiedź: LGBT to nie ludzie, to ideologia i zapytają współpracownika: co ty mi tu jakieś depesze z Niemiec z 1933 r. pokazujesz? I usłyszą odp: to z Polski z 2020 r. to nie jest to działanie w interesie PL.

Drukarka (alternatywny dziennik czasów pandemii)


Drukarka
(alternatywny dziennik czasów pandemii)
Achtung! Utwór zawiera wątki autobiograficzne. Zbieżność nazwisk i postaci nieprzypadkowa ;)
Halo! Tu Ziemia¡
Mam message dla wszystkich
Straciliście twarz
Zasłońcie ją bezwstydnicy
Piątek
Ważne jest nie to, co możemy zrobić, lecz to, co zrobić musimy – Karol Dickens
O godzinie 00:47 Albert Marteen nagle się obudził i nie było to przebudzenie miłe. Wystraszył go dźwięk drukarki, która nagle zaczęła pracować za ścianą.  Gdy wyskoczył z łóżka i dobiegł do niej, stojącej na szafce w przedpokoju, uspokoił się. Migające diody uświadomiły mu, że w mieszkaniu nie ma włamywaczy a całe zamieszanie spowodował sprzęt płatający figle.
Spojrzał za okno mieszkania. Z drugiego piętra było widać ul. Strzelców pokrytą mrokiem. Od kilku tygodni na krakowskich ulicach gaśnie światło równo o północy.  Władze miasta doszły do wniosku, że skoro jest epidemia i nie ma turystów, to po co światło ma świecić na opustoszałe ulice. Policja w Krakowie była innego zdania, ale krakowskie centusiostwo zwyciężyło. Szkoda, że prezydent Majchrowski nie zwolnił paru zbędnych urzędników. Widocznie centusiem jest tylko w 50%.
Albert spojrzał na kalendarz. Był 1 maja. Na kartce oprócz daty i czasu wschodu i zachodu słońca i księżyca widniało motto Michała Choromańskiego: Pech ma w ogóle muzykalne ucho i lubi się rytmicznie powtarzać. Data była aktualna. Kartkę z 30 kwietnia zerwał już po południu.
Albert sprawdził czy drzwi do mieszkania są dobrze zamknięte, wyszedł na balkon, oświetlony tylko dwiema solarnymi lampkami, wbitymi w doniczkę ze szczypiorkiem, powoli już przygasającymi. Wyrzucił przez balustradę gałązki, które gołębie znoszą w trakcie dnia. Konsekwentnie nie pozwala im założyć gniazda, nie będzie tu programu Rodzina na Swoim i ptasiego 500+.
Przy okazji wszedł do toalety, nie zapomniał potem umyć rąk w łazience i powoli już zmierzał z powrotem do łóżka. Spojrzał na drukarkę i tu nastąpiło zaskoczenie: ze szczeliny wystawało kilka kartek. Był przekonany, że nocne harce drukarki to mieszanie toneru, z powodu niskiego poziomu w zasobniku albo efekt fałszywego impulsu, bez konkretnego efektu. Ale ze szczeliny wyraźnie wystawało kilka zadrukowanych drobnym maczkiem kartek.
Zabrał je do łóżka, zaczął czytać: Droga Alicjo… 
Jaka Alicjo?  - Co to za tekst – zadał sobie pytanie. Gdy czytał dalej uświadomił sobie, że to nie tekst z pliku, z jednego z jego komputerów ani telefonu. - Skąd wziął się jednak w mojej drukarce? – zadał sobie pytanie. - Czy komputer, któregoś z sąsiadów połączył się z drukarką przez bluetooth? - spekulował. To było najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie.
Z trzech kartek ostatnia zadrukowana była zaledwie w górnym skrawku. To zaledwie 7 linijek. Ostatni widoczny akapit brzmiał: Wiem, że między nami nie ma już uczucia, spotykamy się z przyzwyczajenia i braku pomysłu na życie. Powinniśmy się rozstać. Lepiej być samemu, niż się męczyć. Zostaniemy przyjaciółmi? Raczej nie. Wątpię.  Tylko znajomymi. Ale przecież moż… - tu tekst się urywał. Albert Zgasił lampkę nad łóżkiem, resztę postanowił przeczytać rano. Jeszcze tylko chwilę pomedytował przed snem. Związek zawodowy psychiatrów wystawił mu wilczy bilet do gabinetów psychoterapeutycznych, gdy po pierwszej wizycie u terapeuty ten wyskoczył przez okno z 11 piętra przeszklonego biurowca na obrzeżach Krakowa, na szczęście historia nie miała dramatycznego finału bo wpadł na sam środek dachu zaparkowanego pod budynkiem dostawczaka. Tylko medytacja mu pozostała, by poukładać w głowie puzzle myśli i emocji, które czasem przypominały klocki Tetrisa obsesyjnie zmierzające w jedną stronę, a które miał szansę do siebie logicznie dopasować obracając je jak kota ogonem. 
 Od 13 marca siedzi w Krakowie. Jego brukselskie biuro jest zamknięte. Z szefem, współpracownikiem agencji podlegającej bezpośrednio Komisji Europejskiej łączy się przez Skype. Z tego powodu musi ścielić co ranek łóżko, by nie było widoczne w tle. Postawił też na półce książkę Donalda Tuska, by szef który go bardzo ceni to docenił a żarty jakie Albert sobie stroi z Donalda Tuska, choć też go ceni, uznał tylko za żarty a nie wyraz niechęci. Ostatni dowcip o Donaldzie Tusku dotyczył dzieciństwa szefa EPP. Mały Donald oglądał w nim serial „Czterej Pancerni i Pies” i pytał mamy: czy oni zabili dziadka? Dalej było bardziej zabawnie ale nie zdążył opowiedzieć żartu do końca podczas spotkania w Hotelu Europejskim, bo szef  udając, że się spieszy wybrał na iphone numer telefoniczny europosłanki Urszuli Rybczyńskiej i zadeklarował, że już zmierza na umówione wcześniej spotkanie. Albert czuł niesmak. Po raz kolejny zastanawiał się, czy wszystko co myśli musi mówić lub pisać.
Albert lubi absurdalne historie, humor i prowokacje, jednak często spotyka się z agresywnym odbiorem i brakiem zrozumienia jego żartów, pytań czy komentarzy. Nie może nikogo poza sobą o to jednak winić. Kto ma wiedzieć, gdzie tu drugie dno? Może powinien zaczynać swoje wypowiedzi od wielkiego ostrzeżenia: UWAGA! ŻART! IRONIA! PROWOKACJA! ?
Sobota
Tak, jak rdza zżera metal, tak też zazdrosnych zżera zazdrość – Antyfanes
Obudził się o 8. Równo co do sekundy. To nie zasługa jego zegara biologicznego a radia ustawionego na tą godzinę. W TOK FM Dominika Wielowiejska łączyła się z Piotrem Semką. Dyskutowali o jakiejś publikacji z tygodnika Sieci. Albert nie wiedział o co chodzi.  Podszedł do biurka. Włączył komputer HP, który kupił na wyprzedaży w Straży Granicznej.  Ustawił w YouTube kilka filmów z ulubionych kanałów do obejrzenia w kolejce. Ten rytuał powtarzał się każdego ranka. Zaczął czytać kartki, które zostawił w nocy na biurku. Ktoś pisał, że kocha Alicję, że przeprasza za zbyt mało empatii i inteligencji emocjonalnej, że wie jak dalej będzie rozwijał się ich związek. Ostatnie słowa były cytatem z rozmowy kolegi ze swoją dziewczyną, z którą zrywał a co autor listu mu odradzał.
Kim jest Alicja? Czy widziałem ją tu na osiedlu? Może mieszka w mojej klatce? – zaczął zastanawiać się Albert. A może autor listu do niej gdzieś jeździ? Teraz, jak będę szedł po schodach i ulicach każda będzie podejrzana, że jest Alicją , a każdy facet o autorstwo listu.
Poniedziałek
Nie oczekujcie na sąd ostateczny, odbywa się on na co dzień – Albert Camus
Albert spotkał Maćka. Maciek, to sąsiad z bloku obok. Poznali się jak zasiadali razem w komisji wyborczej jesienią. Wtedy opozycja wygrała minimalnie wybory do Sentatu. - Wiesz co mówi Hołownia rano do żony? – zagadał Maciek. - Wylatuj mi z chałupy migiem – dopowiedział nie czekając. Żona pretendenta do fotela prezydenta jest pilotką MIG-a 29. Albert lubi takie niespodziewane żarty Maćka. Maciek jest trochę zagubiony w poglądach politycznych. Mimo, że jest pracownikiem banku, bardzo dobrym ekonomistą i inteligentnym człowiekiem jego spojrzenie na politykę jest trochę naiwne. Albert zastanawiał się czy opowiedzieć Maćkowi o przygodzie z drukarką. Pomyślał: zaryzykuję. Pokazał Maćkowi kartki, opowiedział w skrócie o co chodzi. Maciek zaciekawiony przeczytał. – Nie znam żadnej Alicji – powiedział. – Ciekawe kto, to jest? – zaczął się zastanawiać. Rozeszli się bo przyjechał autobus linii 192, na który Maciek się spieszył.
Albert wrócił do domu, otworzył sardynki, niezdarnie rzucił je na bułkę, dorzucił białego sera. Usiadł przy biurku, przejrzał Facebooka. Zadumał się nad losem Ojczyzny. –Schetyno! Wracaj na pokład! – napisał na Twitterze. Albert jest fanatycznym wyznawcą Grzegorza Schetyny. Ceni go za talent polityczny i przebiegłość. Żałuję, że PO postawiła na Budkę i Kidawę-Błońską, których uważa za polityków niepełnosprawnych intelektualnie, by nie rzec nie z pełna rozumu. Dziwi się, że sztabowcy Kidawy podkreślają, że jest wnuczką Prezydenta II RP Wojciechowskiego. – Czy to jakaś złośliwość wobec Donalda Tuska, którego dziadek nie był Prezydentem RP? – zamyślił się.
Z letargu wyrwał go telefon. Dzwoniła Zuza. Studentka psychologii UJ. Zuzę poznał jesienią na szkoleniu z marketingu na Instagramie.  Zuza jest utalentowaną fotografką. Albert podziwia jej subtelne zdjęcia i spostrzegawczość. Dorabia do czesnego robieniem zdjęć na ślubach i instagramowymi  kampaniami. Jako modelka dała się sfotografować w jesiennej sesji marki HM, ruda, szczupła dziewczyna patrzyła całą zimę na Kraków z wyświetlacza na budynku Teatru Bagatela, ubrana w łososiowy płaszcz, szary golf, legginsy i srebrne kozaki. Zuza lubi z kolei, technicznie niedoskonałe lecz zawsze celne reportersko zdjęcia Alberta. Namawia go by coś z nimi robił a nie rozmieniał się na drobne umieszczając byle gdzie. Zuza źle znosi izolację spowodowaną koronawirusem. – Czy mogę przeczytać Ci wiersz? – zapytała. – Jestem bardzo ciekaw – odpowiedział Albert.
Reset świata (Covid-19 rulez)
Termin przydatności Ziemi minął
Poinformował producent
Możecie zwrócić do producenta
Lub skonsumować na własne ryzyko

Przywrócono ustawienia fabryczne
Skasowano pamięć podręczną
Uruchomiono urządzenie ponownie
Wymagane ponowne logowanie
Czy jest kopia zapasowa?
Covid ergo sum
To wszystko? – zapytał Albert. – Tak – odpowiedziała Zuza. – Źle mi w izolacji. Piszę by zabić czas, nudę -. Zuza nie musi martwić się o pieniądze, rodzice są właścicielami browaru. Zuza pomaga w marketingu. Raz dla żartu pomogła na festynie jako hostessa. – Dziękuję Ci za ten wiersz – szczerze odpowiedział Albert. Muszę niestety kończyć, jeszcze wieczorem mam parę spraw do załatwienia -. Albert tego wieczora miał przygotować parę papierów dla szefa. Nie mógł zabrać się do pracy. Wziął do ręki jeden z prawicowych tygodników  z przed paru miesięcy. Zatrzymał wzrok na listach do redakcji, zaczął czytać:
List otwarty Olgi Martyniuk do Zenona Tokarczuka
Szanowny Panie Profesorze, Stryju! Niepokój wkradł się pod naszą strzechę. I nie o koronawirusa idzie. Żyjemy sobie z Mietkiem spokojnie, kupiliśmy nawet ostatnio elektryczną maszynkę do robienia papierosów by na tytoniu zaoszczędzić. Dzięki temu zostanie więcej z 500+ i będziemy mogli posłać dzieci do technikum o profilu Disco Polo w Tłuszczu. Rosną nam pociechy, aż miło popatrzeć. Chcemy by wyrosły na patryjotów i dobrych Polaków, którzy szanują księdza, władzę i Żołnierzy Wyklętych.
Zdziwiło nas czemu został odwołany tak nagle Jacek Kurski? -przyjaciel bratanka mojego Zenka, naszego ulubionego artysty. Czemu została zachwiana harmonia i zburzony spokój? Czy będzie Sylwester w Zakopanem?  Czy będzie odebrana nam radość? Czy to nie atak na Dobrą Zmianę z wewnątrz? Kto zdradził? Kto jest przeciw nam?
Zenek chodzi zafrasowany. Czy to prawda, że Pani Prezydentowa nie lubi disco-polo? Wydaje się równą babką, Prezes ją lubi. Fajnie się ubiera.
Co Pan o tym sądzi Panie Profesorze? Wytłumacz nam świat Stryju!
Z poważaniem, zawsze wierna
Olguśka
Odpowiedź prof. Tokarczuka
Najdroższa Olgo, na wstępie pragnę pozdrowić Ciebie i całą Twoją rodzinę. Radość mnie ogarnia, gdy słyszę jak pociechy rosną.
Pragnę Cie uspokoić. Pani Prezydentowa lubi Disco-Polo. Ostatnio, gdy razem z Państwem Prezydentostwem przechodziliśmy przez pl. Imbramowski nieopodal naszej posiadłości, Pani Prezydentowa kupiła płytę zespołu Boys. Dopiero gdy ją znalazła mogliśmy iść do domów, mimo iż wcześniej miała już w torebce tom prozy Heinego i  eleganckie kolczyki. Ja niosłem za Panią Prezydentową nowy żakiet, w którym wystąpiła potem w Końskich podczas uroczystego podpisania ustawy przez Jej Małżonka.
Droga Olgo. Jak do tego doszło, nie wie, ale przypuszczam iż, zmiana prezesa TVP wynika z tego, iż wyczerpał się pewien paradygmat sprawowania zarządu nad tą instytucją. Zaszło swoiste zjawisko dewiacji semantycznej, które spowodowało, iż przekaz nie trafiał do odbiorcy we właściwy sposób. Następowało przekłamanie, qui pro quo i dysonans poznawczy. Mam nadzieję, że wyrażam się  klarownie.
Zgodnie z zasadą dialektyki, teraz mamy etap, którego koniecznością jest synteza. TVP za rządów Jacka Kurskiego była antytezą TVP ery demoliberalnych „elit”. Ciekawie pisze o tym prof. Zybertowicz.
Teraz nadszedł czas byśmy Polacy ze sobą rozmawiali, jak pisze nasza Noblistka, a moja Ciotka w Księgach Jakubowych: bo wszyscy Polacy to jedna rodzina, stary i młody, chłopak i dziewczyna. A może gdzieś to w TV słyszałem? Nieważne. Znajdujemy się w trudnym semantycznie momencie. Bycie Polakiem nabiera nowych znaczeń. Wyhamuj proszę emocje i włącz się w budowanie wspólnoty narodowej. Włącz optymizm.
Twój kochający chrzestny
Prof. Dr hab. Nauk humanistycznych Zenon Tokarczuk, doradca Prezydenta RP
Odłożył gazetę. Za oknem jezdnię zmywała pomarańczowa wielofunkcyjna ciężarówka z napisem MPO. Mogła być zarówno polewaczką jak i śmieciarką. Mogła też zamiatać ulicę. Na balkonie w doniczce pod sufitem gołębiom udało się jednak założyć gniazdo. Wysiadują całą dobę jajka. Zrobił w Excelu zamówione przez szefa tabelki, napisał pismo, wysłał maila. Prysznic, pizza, piwo i położył się spać. Obejrzał powtórkę programów z całego dnia w TVN24. Przed północą stojący na szafce obok biurka zegar, sterowany sygnałem radiowym z Frankfurtu zaczął nastawiać godzinę. Zrobił prawie pełne 12 obrotów. Zatrzymał się na 11:54. Albert w dzień wymieniał w nim baterię ale zegar przeważnie nocą łapał sygnał. Usnął nawet nie wiedział kiedy, pilot do telewizora spadł mu z ręki na podłogę.
Wtorek
Lepsza przyjaźń jednego człowieka rozumnego niż wszystkich głupców - Demokryt
Obudził się po 8. Otworzył gmaila. Znalazł list od Józefa, dr matematyki, przyjaciela z Sopotu, któremu żalił się na trudy kwarantanny. Józef krótko robił karierę naukową. Frustrowały go niskie zarobki, w końcu rzucił uczelnię i założył firmę zajmującą się rybołówstwem, dużych pieniędzy dorobił się na wysyłaniu sardynek do Bostonu przez cargo we Frankfurcie nad Menem. Miejscowi restauratorzy robią z nich cuda. Pieniądze zrekompensowały mu samotne tygodnie, w których wpatrywał się w pustą długimi godzinami sieć. Pisał:
Drogi Marteenie (tego drugiego imienia używał w kontaktach ze znajomymi)
Marshall McLuhan - kanadyjski socjolog i medioznawca pisał, że media są przedłużeniem układu nerwowego człowieka na całą Ziemię. Pisał to w epoce przed internetowej, w której rządziła TV. Zmarł w 1980 r. Dziś jesteśmy wirtualni. Jesteśmy samym układem nerwowym. Podłączeni do Internetu, z kamerami, mikrofonami i klawiaturami. Siedzimy osobno. Nie możemy porozmawiać face to face, przytulić się, wspólnie wypić kawy. Przez Internet też trudno wyrazić emocje, powiedzieć komuś: kocham Cię, podobasz mi się, chciałbym się z Tobą spotkać i lepiej poznać. Przekaz jest płaski. O tym też pisał McLuhan. Bo Internet to medium zimne, nie przekazujące kontekstu, w odróżnieniu od mediów gorących. Za to łatwo wpaść w panikę lub ją wywołać, przypadkowo lub specjalnie. Nie możemy wyjść na luzie z domu, wsiąść w autobus, wejść do ulubionej księgarni, kościoła. Zjeść ulubiony kebab, wypić kawę a na koniec wsiąść do tramwaju byle jakiego i pojechać na Plac Centralny w Nowej Hucie lub pójść na spacer na molo w Brzeźnie, tak by połazić. Potem naładowanym energią wrócić do domu, zrobić coś twórczego. Dom nie jest już przytulnym gniazdkiem, z ulubionymi książkami i płytami, z radiem i telewizorem i ulubionym rodzajem kawy a więzieniem, w którym sami sobie wydajemy posiłki. To nie strefa komfortu a komfortowego dyskomfortu. Wyprawa astrą do Urzędu Skarbowego jest pewnie dla Ciebie jak wyprawa Columbią na Księżyc. I nawet tego stanu nie warto dziennikarsko relacjonować. Bo to co przydarzyło się jest nienormalne ale dotknęło wszystkich. Czy nie tak myślisz?
Trzymaj się mocno
Józef Leszek Malinnowski
Poczuł się pocieszony. Odłożył kubek z autografem Radosława Sikorskiego na podstawkę. Za tą służyła mu tarcza polerująca do wiertarki, którą kupił w pobliskim OBI. Kwarantanna odebrała mu okazję do umówienia się na randkę z Pauliną. Poznali się rok temu, na tym samym szkoleniu co z Zuzą. Instagram przyciąga różne osoby, każdy się tym interesuje, choć powody są różne. Paulina skończyła farmację na UJ. Ale chce rozkręcać własny biznes w innej dziedzinie, jeszcze nie wie jakiej. Na studia przyjechała z Tarnopola. Już prawie płynnie mówi po polsku.
Dzień chciał zacząć od prysznica. Niestety piecyk nie chciał się uruchomić. Wymienił baterie od iskrownika, nic to nie dało. Znów pewnie wiatr wwiał spaliny do komina i zadziałał czujnik cofania spalin.  Czekać można w takiej sytuacji parę minut lub nawet cały dzień.
Wyszedł na schody. Przeszedł obok skrzynki na listy. Pusta. Doszedł do śmietnika. Ktoś napisał sprayem na białych cegiełkach: W getcie pandemii uwięzieni. Uczucia stłamszone. Więzi zerwane. Obok śmietnika stał biały dostawczy Citroen z wybitymi szybami. Na fotelu kierowcy gniazdo założyły gołębie. – Czy ptaki nas zdominują w erze pandemii – pomyślał Marteen. Obok stała jego biała 25 letnia Astra. Chce ją sprzedać w tym miesiącu, choć auto chodzi jak złoto. Ale diagnosta jak co roku przyczepi się, że olej z silnika gdzieś tam wycieka, że tu rdza a tam wytłuczone gumy w zawieszeniu. Drobiazgi ale Marteenowi już nie chce się tego naprawiać. Jeździ już nią 12 lat. Cała obesrana przez gołębie, co na białym lakierze wyjątkowo dobrze widać. W śmietniku na betonowej, popękanej podłodze leżał wielki naddarty plakat: Chuck Norris trzymał na nim trójkątną tekturkę, na żółtym tle widniał napis: to ja stoję za Hołownią.
Wrócił do domu. Piecyk już działał. Wziął prysznic. Włączył YouTube’a, w subskrypcjach znalazł nowy film Tomasza Kopyry. Piwny specjalista masakrował Okocim. Marteen uśmiechnął się. Ostatnio też był zły na piwo z zieloną etykietą, w którym piana znikła w chwili rozlania.  Wyszedł na balkon. Po Rondzie Barei jeździł traktor z przypiętą kosiarką. – Ciekawe czy w tym roku też posieją na rondzie słoneczniki – zastanawiał się Marteen. W zeszłym roku wielkie słonecznikowe koło wyglądało zjawiskowo. Zdjął ze sznurka szarą koszulkę z nadrukiem wzorowanym na okładce płyty The Wall zespołu Pink Floyd. Na nim, na tle muru wizerunek ulubionego polityka  i napis takim krojem jak The Wall: murem za Schetyną.  Zanucił pod nosem: - Imagine, że Ziemia jest płaska - na melodię Imagine Johna Lennona. Zdjął ze sznurka drugą szarą koszulkę, z napisem Konstytucja. Wszedł do mieszkania.
Znów zatelefonowała Zuza: - Mam kolejny wiersz – oznajmiła. Nie czekając co powie Marteen zaczęła recytować:
Zachowuję dystans do samej siebie
 2 metry
Do swoich przemyśleń, pytań i lęków
Do mentalności i świadomości
Do opinii i osobowości
Do wirusa niezależności i miłości
Ja też ci coś opowiem. Marteen opowiedział jej historię z drukarką. – To ja jestem Alicja – powiedziała Zuza. – Ty? – zdziwił się Marteen. – Tak, chciałam, byś zwrócił na mnie uwagę, kiedyś jak byłam u Ciebie połączyłam się z Twoją drukarką laptopem. Nocą, kilka dni temu podeszłam pod blok, poczekałam aż zgasną światła, włączyłam drukowanie, chyba z pół godziny nie mogłam się połączyć. Dopiero jak Twój sąsiad wyszedł z psem weszłam na klatkę. I wtedy poszło -. –Dlaczego to zrobiłaś? -. – Kocham Cię Idioto! – powiedziała Zuza. W tym momencie rozładowała się bateria telefonu, Marteen zapomniał podłączyć go na noc. Tę rozmowę będą kontynuować kiedy indziej. Bardzo kiedy indziej. Ktoś zadzwonił do drzwi. W drzwiach stała Zuza. Wylądowali w łóżku. Marteen nie zapomni tej nocy. Rano gdy się obudził, Zuzy już nie było.
Na Facebooku napisał do niego przyjaciel z pracy, którą dorywczo w wakacje miał w Niemczech. Porządkowali i przestawiali towar w magazynach budowlanych. Marian Smartfoniuk to 53 latek z Sejn. Lato czy zima ubrany w szary sweter w bordowo-czarne romby. – Pamiętasz, jak byliśmy latem w tej byłej bazie rakietowej nad Morzem Północnym? – napisał. Szkoda, że w czacie nie widać jego śmiesznego zaciągania. – Pamiętam J - odpisał. Pogadali o wszystkim i o niczym. Lubili się choć ścieli się dość mocno, gdy byli w Monachium. W weekend poszli zwiedzać miasto. Całe obwieszone było tęczowymi flagami. Był tydzień LGBT. Marian złorzeczył na pedałów, zboczeńców i dewiantów. Marteen pytał: - Czy nie wiesz, że Naziści mordowali ich w obozach tylko dlatego kim są i jacy są? -.
Środa
Rozkosz jest jak pszczoła – miodu trochę, a żądła o boleści wiele – Piotr Skarga
Dzwonek do drzwi. Godzina 6.03 na czerwonym wyświetlaczu zegarka z radiem. Marteen zaspany otwiera. Na korytarzu stoi policjant i policjantka. Oczywiście w maseczkach. Czarnych. – Czy Pan Albert Marteen de Rosso Allegro? – zapytała aksamitnym głosem drobna blondynka. – Tak, Albert Marteen zasadniczo – odpowiedział ochrypłym głosem zaskoczony Marteen. – Jest Pan aresztowany -. –Dlaczego? -. – Podejrzewamy, że wie Pan gdzie jest zaginiona Iwona Wieczorek, a kilka lat temu fałszywie Pan zeznał, że nie wie. Składanie fałszywych zeznań jest przestępstwem – dopowiedział wysoki mulat z dystynkcjami starszego aspiranta.
Marcin Matuzik


Minęły 3 lata
Albert Marteen de Rosso Allegro opuścił mury więzienia. Nad ul. Montelupich świeciło słońce, było duszno. Zaraz pewnie spadnie deszcz. Marteen trzymał w ręce banknot 20€, jaki dostał od władz więzienia przy zwolnieniu. Na bilet, wino, cokolwiek. Polska w międzyczasie przyjęła €uro. To nie koniec wyroku jaki dostał początkowo, po apelacji a wcześniej ponownym śledztwie krakowskiego „Archiwum X” został uniewinniony. To nie on zabił Iwonę Wieczorek. Sprawcy do dziś są nieschwytani. Znacznie więcej €uro z tytułu odszkodowania wpłynęło na jego konto. Pod drzewem na pobliskim skwerze czekała Zuza. Obok niej stał wózek. Albert podszedł do niej: - Witaj - . – Cześć – odpowiedziała. – To Twoja córka – dodała. – Nie chciałeś mnie widzieć całe te lata, więc musiałam sama ją ochrzcić i nadać jej imię, wiesz jak się nazywa? Chcesz wiedzieć? Nazywa się Alicja Schetyna de Rosso Allegro. To dla Ciebie te imiona -. Albert Marteen rozpłakał się, przytulili się do siebie. Z uścisku wyrwał ich płacz dziecka. Odeszli w stronę Nowego Kleparza. Wsiedli do tramwaju jadącego na Długą.
Być człowiekiem to wystarczający powód by być nieszczęśliwym - Meander

środa, 10 czerwca 2020

Przysługa :) ?

Wszystkie prawicowe, łącznie z finansowanymi przez PiS tygodniki mają na okładce Trzaskowskiego: Intencja: zohydzić. Skutek: może być odwrotny bo zwiększy rozpoznawalność :)

mistrzowie spaghetti

PAD lepiej przygotowany od RT i SH do wystąpień publicznych. oprócz daru nawijania makaronu na uszy (u RT wyuczonego i perfekcyjnie realizowanego ale sztucznego) jaki posiada cała trójka dodaje cyniczne kłamstwa, wpadanie w ton użalania się nad sobą jako kryształowym i dziecięco naiwnym niewiniątkiem i włamywanie się do serc Polaków na rympał.

niedziela, 7 czerwca 2020

Trzaskowski zamiast Sikorskiego :)

Zabawnym momentem podczas przemówienia Pawła Kowala było, gdy zaczął wznosić hasło: Polska może być lepsza! To tytuł książki Radosława Sikorskiego. Trochę jak w filmie Killer: nie mogę zmienić terminu ślubu ale mogę zmienić narzeczonego :)

Trzaskowski (wreszcie) w Krakowie

Dziś jeden spadochroniarz z Warszawy - Paweł Kowal przedstawiał drugiego - Rafała Trzaskowskiego. Ten pierwszy był jedynką PO w ostatnich wyborach a drugi w poprzednich w Krakowie. To klasowi politycy ale bez więzi z okręgiem który reprezentują. Dlaczego krakowska PO nie potrafi znaleźć nikogo na jedynkę do Sejmu od lat jest politologiczną zagadką, tym bardziej, że senatorowie z PO z automatu spuszczają łomot w wyborach w Krakowie kandydatom PiS-u. Dlaczego po Krakowie RT oprowadzał poseł Nitras z drugiego końca PL? Stopień zgnicia i niemocy krakowskiej PO jest zjawiskowy.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, tłum, niebo i na zewnątrz

piątek, 5 czerwca 2020

Zbawienna psychoterapia

Drogi Facebooku! Ludzie pomóżcie. Szukam dobrego psychoterapeuty dla siebie i mojej rodziny. Problemy: agresja, brak szacunku, nie słuchanie drugiego, inwektywy, insynuacje, mierzenie innych swoją miarą, brak miłości i empatii, nie dbanie o dobro wspólne, nerwica, k..wica, grzybica mózgu. Jest nas ok. 38 mln i 15 za granicą. Adres: Europa środkowa,, klimat umiarkowany (sorry, taki mamy) Wiara: głównie katolicka, nasz ból jest większy niż Twój. I ...

czwartek, 21 maja 2020

Pomysł na media publiczne

Nowacka o słowach Trzaskowskiego o TVP: PiS stworzył mechanizmy nadużyć ale my tego robić nie będziemy.
Przypilnujemy Pani Polityczko!

W wolnej Polsce media publiczne niszczył PSL, SLD a PiS doprowadził to do dzieła sztuki.

Na naszych oczach dokonuje się rewolucja medialna. Internet sprawił, że każdy może być nadawcą. Można założyć radio, bloga, kanał na YT, fanpage na FB lub konto na Twitterze.

Jeśli chcemy wolności słowa powinniśmy sprawić by kasa popłynęła do uczciwych, wolnych dziennikarzy: Sekielskiego, Halo Radio, Radia Nowy Świat i wielu wielu innych.

Ale nie powinien decydować o tym rząd lub jakieś komisje na wzór tych dających kasę na filmy. Groźny wydaje mi się pomysł jakiegoś funduszu misji publicznej. Po początkowym sukcesie szybko obrósłby w układy i lizusów, którzy zaczęli by tak kształtować przekaz by się przypodobać jego dysponentom. A i sam fundusz by mógł obrosnąć w lobbystów.

O kasie powinni decydować obywatele. W formularzu PIT mogłoby znaleźć się okienko podobne do tego na 1%. W nim moglibyśmy zaznaczyć do 6 mediów, które uważamy za ważne i pełniące misję. I tam powinna popłynąć kasa, która mogłaby pochodzić ze zlikwidowanego abonamentu. TVP i PR też mogłyby wziąć udział w rywalizacji o tą kasę.

Podobnie można by podejść do finansowania kościołów.

Brak win-win w myśleniu PO

Wygrana Sikorskiego dałaby miejsce w PE Krzysztofowi Brejzie - wybitnemu.Trzaskowski to zostawienie Wawy PiS-owi.Brak win-win.

Groteska totalitaryzmu

Jest coś groteskowego w tym że władza zajmuje się listą przebojów czyli zabawą, za którą ani do głosujących ani wykonawców nie idą żadne pieniądze ani inne materialne korzyści. Ale totalitaryzm chce się zajmować wszystkim a kino jest dla niego najważniejszą ze sztuk, czasem radio.

Przesłuchanie kierownictwa radia przed komisją sejmową to coś niebezpiecznego bo zaplątanego. Z jednej strony dziennikarze nie powinni tłumaczyć się władzy. Ale kierownictwo radia publicznego to nie dziennikarze a urzędnicy władzy wykonawczej de facto.

Posłowie opozycji bronią wolności słowa ale też są przedstawicielami władzy ustawodawczej. To nie ich rola a obywateli. Choć jako przedstawiciele nas obywateli mogą, ale tylko w bardzo ogólnym zarysie, bo kiedyś mogą rządzić i możemy ulec iluzji , że wygrali nasi i przestać ich kontrolować.

Tylko większa kontrola obywateli, np. przez finanse którymi dysponujemy przez PIT, tak jak na 1% może tą kontrolę obywatelom

Nowacka o słowach Trzaskowskiego

Nowacka o słowach Trzaskowskiego o TVP: PiS stworzył mechanizmy nadużyć ale my tego robić nie będziemy
Przypilnujemy!

poniedziałek, 18 maja 2020

Bortniczuk przodownik

Nie oglądałem filmu Sekielskich bo w sobotę miałem bankiet urodzinowy żony - poseł Bortniczuk w odp. na pyt. Karoliny Lewickiej w TOK FM.
Nie wiem jak policja traktowała demonstrantów bo cały dzień organizowałem Bankiet.
Ale podczas bankietu siostra przysłała mi SMS-a by podziękować minister Emilewicz za pieniądze na koncie. Od wielu dni jest przedsiębiorcą. To pomoże jej przetrwać. Dni? Podejrzane.
Panie Pośle! Nie zaprosił Pan siostry na bankiet? Nie ładnie.
Cieszy jednak, że są ludzie, którzy zamiast oglądać głupoty w Internecie zajmują się ważnymi sprawami. Prowadzą biznesy, organizują bankiety. Ciągną nasz polski wózek do przodu. Dzięki takim Bortniczukom przodownikom przetrwamy!

Kandydat Warszawki?

Problemem PO związanym z kandydaturą Trzaskowskiego jest sprawa jego następcy w stolicy. Sprawa komisarza staje się jedną z ważniejszych w pre kampanii i wychodzi na to, że prezydentura PL z perspektywy PO to sprawa warszawiaków. Problem między pl. Bankowym a Krakowskim Przedmieściem. Trudno mi uwierzyć, że RT będzie prezydentem wszystkich Polaków. Pamiętam jego posłowanie z Krakowa. Biuro poselskie miał w Warszawie. W Krakowie formalnie też ale nie odwiedzał nas zbyt często, mimo tego, że posłowie za pociągi i samoloty nie płacą. Czy będzie więc rozwiązywał problemy PL znając perspektywę Bydgoszczy, Szczecina, Białegostoku i Rybnika? Krosna, Słupska i Radomia?

niedziela, 17 maja 2020

Chaotyczny Trzaskowski

Rafał Trzaskowski u Kolendy-Zaleskiej w TVN24 chaotyczny, nerwowy. Mówił dużo, szybko, niewiele z tego wynikało. Podejrzewam że zmiana następowała w panice. Bez planu, ładu, składu. Jakiś nagły pomysł. A sztab dalej sobie nie radzi i nie wspiera kandydata. Podejrzewam o zainicjowanie akcji Budkę, któremu kiedyś posłowie zwiali z głosowania. A można było postawić na Radosława Sikorskiego - polityka dużego formatu.

PiS innowator :)

Nie wiem jakie są intencje PiSu ale heca w PR3 przyspiesza rewolucję medialną. Powstaje mnóstwo rozgłośni w sieci, kanałów na YT, blogów, w tym mój www.euroobserver.eu. ludzie działają w social mediach. Media finansowane z naszych podatków,z ekskluzywnymi budynkami, administracją i na usługach władzy kończą się.
Rolę też tracą media papierowe.
Kiedyś źródełko wyschnie a kasa popłynie do prawdziwych, uczciwych dziennikarzy, publicystów, blogerów.
To będzie podobne do powstania bankowości internetowej. Bankowcy umieją liczyć pieniądze i poszli w tą stronę ok. 20 lat temu.
PiS podobnie atakując sędziów powoduje, że rolę polskich sadów przejmują sądy europejskie.
PiS kiedyś się potknie o własne nogi i zostawi nam Polskę zupełnie nie taką jakiej chcieli.

piątek, 15 maja 2020

Wkracza Tusk?

A jeśli Trzaskowski to zasłona dymna? I zaraz Tusk wkroczy jako kandydat niezależny a Trzaskowski go poprze?

Budka do dymisji?

Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły - Ignacy Krasicki tak kończy swoją bajkę.

Dedykuję ten cytat politykom PO,którzy dziś biadolą nad empatyczną, ciepłą i z klasą MKB. A gdzie kwalifikacje? Gdzie talent?

MKB padła ofiarą złej strategii PO i braku własnego talentu politycznego, zdolności przewidywania i umiejętności prowadzenia gry politycznej.

Te wypowiedzi są nie na miejscu. Świadczą o braku szacunku polityków do nas - wyborców. Uważacie nas za durniów? Przeorganizujcie partię, zmieńcie personalia. Za robotę Wam płacimy nie za łzawy teatrzyk.

wtorek, 12 maja 2020

Bezumowny Brexit i recesja to będą nieszczęścia chodzące parami uważa Janusz Lewandowski

Były komisarz UE i europoseł uważa, że Brytyjczycy starają się Unię szantażować. Nie chcą przekroczenia terminu negocjacji umowy rozwodowej z UE poza 2020 r. pomimo pandemii koronawirusa. Ryzyko zderzenia bezumownego Brexitu z recesją jest realną groźbą. Jednak ten miecz wisi głównie nad WIelką Brytanią - uważa były komisarz, choć przyznał, że wyjście Wielkiej Brytanii ze wspólnego rynku uderzy też w Polskę, która ma obroty w handlu z GB prawie takie jak z Niemcami.

Unia Europejska chce uruchomić 540 mld. € od czerwca w ramach funduszu Recovery Fund. Na ożywienie gospodarki będą też płynąć fundusze z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, poza bezpośrednią kontrolą PE. EBI w ramach tych funduszy nie wyda ani €uro na energetykę węglową i wydobycie węgla a także na energetykę gazową, co spotkało się z wetem Polski, która uważa gaz za paliwo przejściowe w odchodzeniu od węgla.

Ponadto uruchomiono program SURE polegający na uzupełnianiu wypłat dla pracowników pokrzywdzonych pandemią. Środki unijne na ten program nie wymagają współfinansowania krajowego.

Unia chce skierować tym razem środki głównie do krajów najbardziej pokrzywdzonych pandemią koronawirusa a nie najuboższych. Głównie środki trafią więc na południe Europy, do Włoch, Hiszpanii i Francji.

Obraz może zawierać: 2 osoby, ekran

Rosną także środki na naukowy program Horyzont, jeden z niewielu w którym Polska jest płatnikiem netto, ponieważ w niewielkim stopniu korzysta z jego środków.

Polska zdaniem Janusza Lewandowskiego słabo radzi sobie w korzystaniu z pomocy UE. - Rząd przegapił program bezpłatnego powrotu samolotami do Polski, refundowany przez UE, spóźnił się też na pierwszy unijny przetarg materiałów sanitarnych do walki z pandemią - powiedział były komisarz podczas wtorkowej konferencji on-line dla dziennikarzy.

Zmęczeni

Nie jestem psychologiem ale zauważam, iż zbyt długa izolacja powoduje, że wypowiedzi publiczne, nawet ludzi wybitnych zaczynają przypominać wypowiedzi bohaterów filmu Upadek (Der Untergang),którzy za długo siedzą w bunkrze. Dziś obejrzałem wywiady z dwoma wybitnym politykami i odniosłem wrażenie, że głupawka i lekki rozstrój logiki narastają.Do tego snucie dziwnych opowieści podszytych nie wiadomo czym. I brak odpowiedzialności za słowa, a tego można od byłego dyplomaty wymagać. Może przykrywają bezradność? Może to reakcja obronna organizmu i psychiki? A może ktoś wypił piwo zanim usiadł przed kamerą?
Od pewnego czasu śledzę też podobne w klimacie wypowiedzi na społecznościowiaku mojego ulubionego krytyka filmowego.
Presja i brak wizji tego co będzie dalej, strach, obawy, powoduje pewnego rodzaju skrzywienie myślenia i wyrażania się.
Rano w radiu słuchałem ulubionych wybitnych dziennikarzy. Spór przerodził się w uszczypliwości. Nie było tam argumentów, ironii, lekkości, uśmiechu. Trochę zaczęło to przypominać przedszkole lub gołębnik by nie rzec kurnik.
A jak ja znoszę izolację. Najgorsze były dla mnie pierwsze tygodnie. Do Wielkanocy. Spowodowane też przemęczeniem poprzednich tygodni i kilkoma innymi drobiazgami.
Podświadomość podpowiada mi: bądź optymistą, umysł też. Ale czasem serce krwawi, wpadam w panikę a może raczej paniczkę. I chyba stałem się mniej wrażliwy, optymistyczny, kreatywny i spokojny. Za co Was wszystkich przepraszam. Szczególnie CIebie i CIebie.

sobota, 9 maja 2020

Na Dzień Europy

PiS demolując ustrój Państwa wzmacnia instytucje międzynarodowe, w szczególności Unijne - już od niszczenia TK. Wbrew woli, bo intencją PiS-u jest zbudowanie w realu świata z obrazka z wyobrażeń Prezesa. Ale jak np. TK nie działa, jego działania przejmują sądy UE i RE, np. TSUE i Trybunał w Strasbourgu. Mozę się okazać, że PiS przyczyni się do tego, że w dalszej perspektywie Polska stanie się częścią europejskiego Państwa federalnego. Jestem za!
Dziś oglądamy w TV paraliż Sądu Najwyższego i niewybory. Ośla upartość, brak dialogu i wyobraźni doprowadził do przeniesienia ustroju Państwa polskiego w świat wirtualny. Bo Panie Prezesie da się uchwalić, że niebo ma być zielone, ale ono nie stanie się zielone, lub jak słońce ma być czarne to ono nie będzie. Tak jest tylko w piosence zespołu Soundgarden.
Wczoraj rząd wysłał do KE informację, że wdroży uchwałę TSUE dotyczącą Izby Dyscyplinarnej SN. Znów efektem polityki PiS-u jest porządkowanie bałaganu, który sam zrobił przez Brukselę.
Bo problem PiSu to mitomania, tworzenie rozwiązań nie do wykonania. Nawet jakby wprowadzali stan wojenny lub wyprowadzali Polskę z UE to w pierwszym kroku potknęli by się o własne nogi.
A schodząc na Ziemię można robić inaczej. Budować silne, logicznie funkcjonujące Państwo będące częścią silnej EUropy, zapewniającej bezpieczeństwo i porządek gospodarczy przynoszący dobrobyt. Ale PiS potrafi tylko robić fochy, na złość mamie odmrażając sobie uszy i nam przy okazji.

wtorek, 5 maja 2020

Nie taki kryzys straszny

Kryzys w statystyce wyglądać będzie bardzo źle. Ale w realu nie aż tak. Uderzy raczej w źle skonstruowane modele biznesowe lub podmioty żyjące na kredyt. Nie uderzy w fundamenty gospodarki.

No i statystyka trochę nas oszukuje. Skoro spadną kwoty transferów piłkarzy, ceny paliwa, zmaleje rynek towarów i usług luksusowych i upadną zbędne biznesy to w statystyce to wyjdzie. Ale nam nie zaszkodzi.

Firmy będą chciały wyprzedać zalegający magazyny towar. Będzie można taniej kupić ubrania, elektronikę, książki, płyty.

Odżyje też przyroda. Spowolniony przemysł i transport mniej emitują.

Wzrośnie ogólna higiena. Bardziej dbamy o siebie.

Polepszy się zdrowie. Mniej palimy. Choć na Białorusi więcej piją bo wierzą, że to lek  Izolacja powstrzymała też inne infekcje.

Dziś po przejściu przez miasto zauważyłem, że wszystko odżywa. Kleparz działa normalnie, sklepy też, tramwaje jeżdżą. Wszystko trochę spowolnione ale jest.

W tramwaju kontrolerka biletów miała torebkę Louis Vuitton. To znak ;)

piątek, 1 maja 2020

Prezydent USA miał Brzezińskiego a Prezydent RP Brzezińską ;)


Drukarka


O godzinie 00:47 Albert Marteen nagle się obudził i nie było to przebudzenie miłe. Wystraszył go dźwięk drukarki, która nagle zaczęła pracować za ścianą.  Gdy wyskoczył z łóżka i dobiegł do niej, stojącej na szafce w przedpokoju, uspokoił się. Migające diody uświadomiły mu, że w mieszkaniu nie ma włamywaczy a całe zamieszanie spowodował sprzęt płatający figle.
Spojrzał za okno mieszkania. Z drugiego piętra było widać ul. Strzelców pokrytą mrokiem. Od kilku tygodni na krakowskich ulicach gaśnie światło równo o północy.  Władze miasta doszły do wniosku, że skoro jest epidemia i nie ma turystów, to po co światło ma świecić na opustoszałe ulice. Policja w Krakowie była innego zdania, ale krakowskie centusiostwo zwyciężyło. Szkoda, że prezydent Majchrowski nie zwolnił paru zbędnych urzędników. Widocznie centusiem jest tylko w 50%.
Albert spojrzał na kalendarz. Był 1 maja. Na kartce oprócz daty i czasu wschodu i zachodu słońca i księżyca widniało motto Michała Choromańskiego: Pech ma w ogóle muzykalne ucho i lubi się rytmicznie powtarzać. Data była aktualna. Kartkę z 30 kwietnia zerwał już po południu.
Albert sprawdził czy drzwi do mieszkania są dobrze zamknięte, wyszedł na balkon, oświetlony tylko dwiema solarnymi lampkami, wbitymi w doniczkę ze szczypiorkiem, powoli już przygasającymi. Wyrzucił przez balustradę gałązki, które gołębie znoszą w trakcie dnia. Konsekwentnie nie pozwala im założyć gniazda, nie będzie tu programu Rodzina na Swoim i ptasiego 500+.
Przy okazji wszedł do toalety, nie zapomniał potem umyć rąk w łazience i powoli już zmierzał z powrotem do łóżka. Spojrzał na drukarkę i tu nastąpiło zaskoczenie: ze szczeliny wystawało kilka kartek. Był przekonany, że nocne harce drukarki to mieszanie toneru, z powodu niskiego poziomu w zasobniku albo efekt fałszywego impulsu, bez konkretnego efektu. Ale ze szczeliny wyraźnie wystawało kilka zadrukowanych drobnym maczkiem kartek.
Zabrał je do łóżka, zaczął czytać: Droga Alicjo… 
Jaka Alicjo?  - Co to za tekst – zadał sobie pytanie. Gdy czytał dalej uświadomił sobie, że to nie tekst z pliku, z jednego z jego komputerów ani telefonu. - Skąd wziął się jednak w mojej drukarce? – zadał sobie pytanie. - Czy komputer, któregoś z sąsiadów połączył się z drukarką przez bluetooth? - spekulował. To było najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie.
Z trzech kartek ostatnia zadrukowana była zaledwie w górnym skrawku. To zaledwie 7 linijek. Ostatni widoczny akapit brzmiał: Wiem, że między nami nie ma już uczucia, spotykamy się z przyzwyczajenia i braku pomysłu na życie. Powinniśmy się rozstać. Lepiej być samemu, niż się męczyć. Zostaniemy przyjaciółmi? Raczej nie. Wątpię.  Tylko znajomymi. Ale przecież moż… - tu tekst się urywał. Albert Zgasił lampkę nad łóżkiem, resztę postanowił przeczytać rano.
 Od 13 marca siedzi w Krakowie. Jego brukselskie biuro jest zamknięte. Z szefem, współpracownikiem agencji podlegającej bezpośrednio Komisji Europejskiej łączy się przez Skype. Z tego powodu musi ścielić co ranek łóżko, by nie było widoczne w tle. Postawił też na półce książkę Donalda Tuska, by szef który go bardzo ceni to docenił a żarty jakie Albert sobie stroi z Donalda Tuska, choć też go ceni, uznał tylko za żarty a nie wyraz niechęci. Ostatni dowcip o Donaldzie Tusku dotyczył dzieciństwa szefa EPP. Mały Donald oglądał w nim serial „Czterej Pancerni i Pies” i pytał mamy: czy oni zabili dziadka? Dalej było bardziej zabawnie ale nie zdążył opowiedzieć żartu do końca podczas spotkania w Hotelu Europejskim, bo szef  udając, że się spieszy wybrał na iphone numer telefoniczny europosłanki Urszuli Rybczyńskiej i zadeklarował, że już zmierza na umówione wcześniej spotkanie. Albert czuł niesmak. Po raz kolejny zastanawiał się, czy wszystko co myśli musi mówić lub pisać.
Albert lubi absurdalne historie, humor i prowokacje, jednak często spotyka się z agresywnym odbiorem i brakiem zrozumienia jego żartów, pytań czy komentarzy. Nie może nikogo poza sobą o to jednak winić. Kto ma wiedzieć, gdzie tu drugie dno? Może powinien zaczynać swoje wypowiedzi od wielkiego ostrzeżenia: UWAGA! ŻART! IRONIA! PROWOKACJA! ?
Obudził się o 8. Równo co do sekundy. TO nie zasługa jego zegara biologicznego a radia ustawionego na tą godzinę. W TOK FM Dominika Wielowiejska łączyła się z Piotrem Semką. Dyskutowali o jakiejś publikacji z tygodnika Sieci. Albert nie wiedział o co chodzi.  Podszedł do biurka. Włączył komputer HP, który kupił na wyprzedaży w Straży Granicznej.  Ustawił w YouTube kilka filmów z ulubionych kanałów do obejrzenia w kolejce. Ten rytuał powtarzał się każdego ranka. Zaczął czytać kartki, które zostawił w nocy na biurku.

CDN

wtorek, 28 kwietnia 2020

Gra po gwizdku

Biedroń i Hołownia mówią o wyborach, że trzeba walczyć do końca. Nie rozumieją, że po gwizdku nie ma gry? Ten gwizdek nazywa się COVID19. A może to coś więcej niż gwizdek, może to pożar stadionu. Za grę po gwizdku czerwona kartka.

Strachy na lachy

Polityka PiS-u z ostatnią akcją wyborczą oddalają nas od zachodu. Banał. Oczywista oczywistość. Od tego złego Zachodu, gdzie szaleje aborcja, LGBT, laicyzm i konsumpcjonizm. New age, gender, liberalizm i nihilizm.

Polityka PiS prowadzi do autorytaryzmu, choć w polskiej wersji to może mieć pokraczną twarz. Nieudaczną. Neosanacyjną. Tragikomiczną. Ale za tą twarz będzie nas chciał chwycić Ziobro. Drugi po królu Nowogrodzkiej sadysta.

Jaki będzie tego efekt? Zaczniemy grać w tej samej lidze co Ergogan, Orban, Putin,Xi Jin Ping. Łukaszenko. A to może okazać się zgubne nie tylko dla zwykłych Polaków ale i dla PiS. Jeśli PiS oczekuje zrozumienia, chemii i wsparcia podobnie myślących to może się przeliczyć. Prędzej czy później któryś z nich zacznie polską wersję autorytaryzmu ogrywać. Putin jako sojusznik? Łukaszenko? Xi Jin Ping? Erdogan? Wolne żarty. Oni po małej Polski nie mają respektu. Będą patrzeć jak ugrać na niej swoje. A arsenał środków te systemy mają zupełnie inny niż zgniłe demokracje Zachodu, które mogą dmuchnąć w twarz dymem z marihuany, pokazać goły tyłek transwestyty lub zrobić w kościołach sale dla deskorolkarzy. Ten arsenał to mordy polityczne nawet w placówkach dyplomatycznych, broń biologiczna i chemiczna, terror, wojna hybrydowa i cyberterroryzm. Jeśli PiS myśli, że to nie zostanie skierowane przeciw niemu grubo się myli. I wtedy będzie błagał o pomoc USA, NATO i UE. A nawet Niemców i Francuzów, którzy nie umią jeść widelcem.

Do tego polityka rządu Morawieckiego prowadzi do pustki w kasie, inflacji i słabej złotówki. Efekt będzie taki, że zamiast budować konkurencyjną do państw zachodnich gospodarkę będziemy peryferyjną jej parodią i terytorium, z którego dostarczana jest tania siła robocza, prostytutki i tanie surowce naturalne.

Dzisiejsze straszenie Zachodem to jak straszenie strachem na wróble, diabełkiem wyrzeźbionym z drewna lub dynią na halloween. Infantylne. A zagrożenia nie są realne a zdecydowanie wirtualne. Chęć przypodobania się reżimom autorytarnym i upodobnienie Polski do nich jest groźne. Bo to nie są aktorzy jasełek, to gangsterzy. Do tego groźne jest to, ze PiS-owi się wydaje, że są gangsterami z tej samej ligi, partnerami. Wolne żarty. Dla nich PiS to popychle do odstrzału w pierwszej kolejności. A do tego Polakom, którzy kochają wolność szybko to się może znudzić.


Oświadczenie Tuska



poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Żeby tak nasz Naród miał takiego ducha! (żródło: Ambasada KRLD)

Pewnego dnia, w drodze do strefy wojennej linii demarkacyjnej Kim Dzong Il zauważył
młodego łabędzia i na jego widok powiedział współtowarzyszom: "...na pewno teraz nasi
ludzie dzielnie przezwyciężają wszelkie trudności żywności, często odżywiając się jedynie
wodnistą kaszą. Naród koreański jest najdzielniejszym narodem na świecie! Jest mi
ciężko na duszy, że nie mogę dostatecznie go wykarmić. Ale naród mnie rozumie.
Zrozumie, dlaczego jadę na linię demarkacyjną i absolutnie poprze moje działanie..."
Koreańczycy obdarzyli swojego przywódcę całkowitym zrozumieniem i zaufaniem.
Wiedzieli, że jego nieustające wojskowe inspekcje są wyrazem wielkiego poświęcenia i
całkowitego oddania się woli narodu koreańskiego.
Naród doskonale rozumiał, że tylko obrona kraju przed najemnikami imperializmu i
zachowanie idei socjalizmu zagwarantuje mu szczęśliwe życie. Z tego też powodu
Koreańczycy z całych sił podtrzymywali politykę "Songun". Sami jedli rzadką kaszę a
oszczędzoną żywność posyłali żołnierzom. Swoich synów i córki kierowali do armii, by
dzieci chwalebnie służyły swojej Ojczyźnie.
Zaufanie i siła narodu mogły zawstydzić nawet niebo. Tak brzmiała filozofia. Przywódcy
Kim Dzong Ila w odniesieniu do potęgi, siły i zwycięstwa. Uważał on, że odpowiednio
zmobilizowany potencjał mas narodowych jest w stanie zażegnać każde
niebezpieczeństwo.
Idąc za spostrzeżeniem swojego przywódcy koreański naród nie załamał się skrajnie


niepomyślnym położeniem, wręcz przeciwnie - przezwyciężał wszelkie trudności.